Fot. Adobe Stock

You are Ironman!

Nastała wiosna, zaczynamy poszukiwać inspiracji. Nie tylko wewnątrz biura, nie tylko przed komputerami, a przede wszystkim nie zawsze na spotkaniach networkingowych. „Masz kwadrans? Chcę Ci opowiedzieć o swoim nowym pomyśle”. Nie! Otóż okazuje się, że  inspiracji, podobnie jak nowych wyzwań, przeważnie szukamy sami.

Dzieje się tak często, gdy przebywamy na łonie natury, chociaż absolutnie nie należy tego traktować jako regułę. Pewnym jest jednak to, że staramy się inspirować na własną rękę. W ostatnich tygodniach można zaobserwować dużo spowodowanych tym zmian – zarówno w nas samych, jak i w naszych firmach. Powiedzmy szczerze, rozpoczynamy swoisty triathlon. Takie nasze prywatne, wewnętrzne zawody z samym sobą, otoczeniem i klientami. Jesteście na to gotowi?

Pływanie 

Dyscyplina wyjątkowo techniczna. Głównie liczą się w niej nasze umiejętności w układaniu planu działania i prowadzonych przygotowaniach mających na celu pokonanie dystansu. Liczy się technika w jakiej wykonujemy kolejne pociągnięcia rękoma i oddech, który jest tak ważny na pływalni czy otwartym akwenie. Można powiedzieć, że zupełnie jak w naszej branży. 

Umiejętność ułożenia rajdera, dopasowanie do montaży, stworzenie scenografii, zadbanie o mówców, przygotowanie całości projektu pod kątem marketingowym, a finalnie dbanie o uczestników wydarzenia. To istna ekwilibrystyka eventu w kontekście obsługi całości. Aby jej podołać nie tylko trzeba mieć fantazję, ale przede wszystkim bardzo dokładnie wszystko przygotować. Aby cały nasz proces produkcji wydarzenia, od jego doświadczania po ewaluację, miał sens i udał się w stopniu co najmniej zadawalającym musimy stosować liczne techniki, które latami wypracowaliśmy poprzez różne realizacje, korzystając również z wiedzy zdobytej na szkoleniach i kursach, a finalnie wdrażając po prostu rzeczy, które podpatrzyliśmy, których nauczyliśmy się od innych czy po prostu te, które wprowadziliśmy bazując na własnym przeczuciu. Chociaż ten ostatni punkt, jak pokazuje doświadczenie, może być czasami jedynie skrawkiem prawdziwej realizacji. W tym przypadku nasze umiejętności muszą być bowiem na najwyższym poziomie. Nie tylko ich zastosowanie jest kluczem do sukcesu, warto też bardzo dokładnie do każdego takiego procesu się przygotować. 

Pływanie w procesie stawania się Ironmanem jest umiejętnością kluczową, techniczną, ważną. Podobnie jak w branży spotkań zarządzanie czasem. Ta zdolność, właśnie na wiosnę, okazuje się czymś, co niejednokrotnie zawodzi. Staramy się tworzyć podwójną czasoprzestrzeń, próbujemy rozciągać dobę i przygotować się do nadchodzących wydarzeń jeszcze lepiej, jednak czasami po prostu wiemy, że nieubłagane 24 godziny są czymś, czego nie zmienimy. 

Jazda na rowerze 

Na rowerze umie jeździć chyba każdy. Usłyszałem na ostatnim spotkaniu „też dasz radę”. Czasami odnoszę wrażenie, że zdaniem niektórych rzecz ma się dokładnie tak samo, jak w przypadku organizacji wydarzeń. W końcu przecież każdy z nas, na jakimś etapie swojego życia przygotował urodziny, uroczystą kolację, a w ramach inspiracji być może nawet „przyjęcie niespodziankę”. Można? Oczywiście, że można. Podobnie jest z jazdą na rowerze. Teoretycznie każdy potrafi (każdemu zresztą tego życzę). Ale jak w większości przypadków, diabeł tkwi w szczegółach. Przetargi na wyłączność, umowy ramowe czy chociażby umowy partnerskie, bardzo często pomagają nam zarządzać prowadzoną działalnością, rozwijać firmę, tworzyć wartość dodaną czy po prostu dalej działać. Zaczynamy sezon eventów. W końcu wiosna, czyli każdy się spotyka, szuka obiektu, odkrywa kolejnych mówców i stara się zagwarantować efekt wow, coś co przykuje na chwilę uwagę, pozwoli zapomnieć, przekaże moc energii. 

Przez ponad 180 km pędzimy na rowerze i wiemy, że to jeszcze nie koniec. Nawet jeśli dotrzemy do mety na tym kawałku, żeby usłyszeć magiczne „You are Ironman” nadal zostaje bieg. Skończyło się wydarzenie, a my zdajemy sobie sprawę, że przed nami nadal demontaż, rozliczenia, płatności, ewaluacja, a – co trudniejsze – nasza głowa jest już przy kolejnej realizacji. A przecież ta pierwsza jeszcze się nie skończyła, jesteśmy mniej więcej w jej połowie. 

Bieganie 

Walka z samym sobą to mało powiedziane. Przepłynęliśmy z dumą dystans, przejechaliśmy z jeszcze większą pasją trasę na rowerze i nagle okazuje się, że trzeba jeszcze raz zebrać się w sobie i zacząć biec. Zaczynamy więc. 

Jako event coordinator, albo po prostu specjalista ds. wydarzeń, przygotowałeś cały brief, przebrnąłeś przez zawiłe przetargi, współpracowałeś z agencją, zrealizowałeś wydarzenie, rozliczyłeś je, a w dodatku – co najważniejsze – wszystko się udało i wyszło dobrze. A co na to Twoja głowa…? 

Czas zadbać o siebie. Lubisz kamizelki, a nie marynarki? To noś kamizelki. Uwielbiasz słuchać muzyki trance na minutę przed wejściem na scenę? Poproś chłopaków z techniki, na pewno mają kawałek, który zmieni Twoją chwilę. Delektujesz się ciszą? Polecam słuchawki i tryb „samolot” – naprawdę czyni cuda. Ostatecznie na pewno lubisz czytać. Nie zmieniaj tego. Siła zdrowia psychicznego jest kluczem do dzisiejszej inspiracji. Ale jak możesz przez to wszystko przebrnąć, skoro nie dbasz o głowę? Lubisz kosić trawnik i oddawać się szlachetności opery? Korzystaj z tego. Doceniasz zmianę świata? Po prostu zacznij go zmieniać. Dlaczego? Bo możesz! 

Bieganie na tym etapie podobno już nie sprawia przyjemności. Pędzisz, biegniesz, delektujesz się raczej upływającymi kilometrami, a nie widokami. Dokładnie tak będzie w drugiej połowie sezonu, kiedy event stanie się tylko Twoją siłą do przetrwania, drogą do zarobku albo po prostu realizacją, bo przecież tym od lat się zajmujesz: „robisz” wydarzenia, czyli dostarczasz doświadczenia. 

Ostatnia prosta. Faktura, zadowolenie ze strony klienta i wiadomość, że chcemy z Panią/Panem dalej współpracować. Mamy to! Ale co? A jak w tym wszystkim odnajduje się Twoja głowa? Znalazłaś chociaż chwilę na myśli o tym, jak naładować się energią maksymalnie i w całości? Jeśli tak – brawo! Jeśli nie – do roboty! 

Jesteś?

Inspiracje mają pokazywać możliwości, ukazywać rozwiązania i przede wszystkim ukierunkowywać. Takie właśnie będą tegoroczne Inspiracje. Zaczynamy mocno. Cóż, taki dystans. Pływamy, jeździmy, biegamy! To wszystko co potrzebne jest nam, aby zaistnieć w branży, która stresuje, wysysa energię, a nierzadko niestety niszczy wszystkie nasze plany. Podobnie jak dystans i zawody Ironmana. Co prawda na ten temat mogę się na razie wypowiadać tylko w teorii, ale oczywiście te aluzje są bezpośrednio ze sobą powiązane. Przed nami sezon eventowy. Mój kalendarz ukazuje co najmniej dziesięć wydarzeń, pod których śmiało mogę się podpisać jako producent. Oprócz tego kolejny tuzin to te, na których spotkam się z Wami na scenie jako mówca. Ta scena jednak przyciąga. Znajdź chwilę, aby uporządkować swój czas i pamiętaj, że możesz wszystko. 

Krzysztof Celuch

O AUTORZE

PROF. KRZYSZTOF CELUCH – profesor akademicki, konsultant biznesowy, mówca motywacyjny. W 2018 roku założył firmę Celuch Consulting pomagającą organizacjom i przedsiębiorstwom w obszarach zarządzania, komunikacji i motywacji oraz w rozwoju biznesu. Profesor na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, SKEMA Business School we Francji, rektor Szkoły Głównej Turystyki i Hotelarstwa Vistula.  

W latach 2009-2017 był kierownikiem Poland Convention Bureau Polskiej Organizacji Turystycznej (PCB POT) oraz autorem raportu „Przemysł spotkań i wydarzeń w Polsce”. Od 2014 roku prowadzi badania dotyczące wpływu ekonomicznego przemysłu spotkań na gospodarkę Polski „Poland Events Impact” (2015, 2020, 2024). Jako jedyny Polak zasiada w Hall of Leaders Events Industry Council. Jest trenerem MPI Global Training, Travelife czy Event Canvas oraz posiada certyfikacje CMM, CITE, CIS, HMCC, CED, CICE. Założyciel i pierwszy prezes MPI Poland, członek zarządu MPI Foundation (USA).