Fot. Materiały prasowe

THINK VENUE

przez Think MICE

Katowice

żyją już

szczytem

klimatycznym

O przygotowaniach miasta do organizacji COP24, a także o wyzwaniach i kosztach z tym związanych rozmawiamy z Mariuszem Skibą, wiceprezydentem Katowic.

Przy organizacji grudniowego szczytu klimatycznego COP24 Ministerstwo Środowiska ściśle współpracuje z Urzędem Miasta Katowice. W jaki sposób podzieliliście się zadaniami?
Obowiązki Katowic w dużej mierze sprowadzają się do działań korespondujących ze znajomością miasta i okolic. Zostały określone w porozumieniu podpisanym 15 maja br. przez ministra środowiska Henryka Kowalczyka oraz prezydenta Katowic Marcina Krupę. To dokument, który określa zadania związane z organizacją szczytu klimatycznego oraz rozdziela je między Ministerstwo a Urząd Miasta. Bez wątpienia jednym z najważniejszych elementów, za które odpowiadamy, jest przygotowanie i wdrożenie modelu organizacji transportu publicznego dla uczestników COP24. To pewne novum, chociażby w stosunku do poprzedniego szczytu w Bonn, gdzie zajmował się tym cały region Nadrenii Północnej-Westfalii. Tym razem spoczywa to na barkach Katowic. Z racji tego, że na Śląsku mamy związek komunikacyjny (Komunikacyjny Związek Komunalny Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego – red.) tak jest po prostu łatwiej. Przy okazji chcielibyśmy pokazać, że jako miasto, ale i kraj, podążamy za trendami środowiskowymi. Mam tu na myśli elektromobilność, w której sporo się ostatnio mówi. Aktualnie w Katowicach „dozbrajamy” naszą flotę o autobusy elektryczne. Bardzo chcielibyśmy, aby zostały one dostarczone do grudnia i mogły wozić delegatów COP24. Równocześnie zachęcamy producentów takich pojazdów do ich zaprezentowania w trakcie szczytu, dzięki czemu będą mogli zareklamować swoją ofertę. Wysłaliśmy już kilka zapytań w tej sprawie, na które mamy odzew. Ale model organizacji transportu to oczywiście nie tylko autobusy. Uczestnicy COP24 będą mogli bezpłatnie (na podstawie identyfikatorów – red.) korzystać również z połączeń tramwajowych i kolejowych. To ważne, gdyż spodziewamy się, że ulokowanie miejsc noclegowych spowoduje, że będą oni mocno rozproszeni.

No właśnie… Ile osób, według Państwa szacunków, może wziąć udział w konferencji COP24? Czy lokalna baza hotelowa jest w stanie przyjąć taką liczbę gości?
Liczba uczestników COP24 to kwestia, która cały czas jest przedmiotem naszych analiz i szacunków. Odnosimy się do poprzednich edycji, biorąc jednak pod uwagę wzrost zainteresowania spowodowany zmianą charakteru szczytu klimatycznego, który stał się dzisiaj ważniejszym wydarzeniem niż jeszcze kilka lat temu. Spodziewamy się, że uczestników będzie więcej niż w przypadku poprzednich szczytów klimatycznych organizowanych w Polsce. Poza tym, podczas COP24 planowane jest przyjęcie dokumentów implementacyjnych po porozumieniu paryskim, co z pewnością wzmocni frekwencję. Podejrzewamy więc, że w Katowicach może pojawić się ok. 30 tys. gości z całego świata. Oczywiście nie znaczy to, że wszystkie te osoby będą uczestniczyły w konferencji od samego początku do końca. Przykładowo, reprezentanci tzw. wysokiego szczebla pojawiają się z reguły dopiero w drugim tygodniu obrad. Z tego względu spodziewamy się, że liczba osób przebywających na szczycie w tym samym czasie będzie wahać się w granicach 12-13 tys. Co do hoteli, goście będą zakwaterowani nie tylko w Katowicach i najbliższej okolicy, ale praktycznie w całym województwie śląskim, a nawet małopolskim i opolskim, m.in. w Częstochowie, Bielsku-Białej, Opolu czy Krakowie. Dlatego nie powinni mieć problemu ze znalezieniem miejsca. Naturalnie, zależałoby nam, aby w miarę możliwości większość z nich skorzystała z obiektów w Katowicach i konurbacji górnośląskiej, chociażby z uwagi na logistykę transportową. Trudno jednak określić, jakie czynniki będą dla nich decydujące przy wyborze miejsc na nocleg, szczególnie, że nie zawsze jest to odległość od sali obrad. To dla nas pewne wyzwanie, ale dołożymy wszelkich starań, aby maksymalna liczba delegatów została objęta bezpłatnym transportem, nawet jeżeli ich hotel będzie położony dosyć daleko. W tym celu prowadzimy już rozmowy z podmiotami zarządzającymi komunikacją publiczną w innych regionach, w tym w sąsiednich województwach.

Za co jeszcze, poza transportem, odpowiedzialne są władze Katowic?
Kolejny ważny element to promocja – zarówno miasta, jako potencjalnego miejsca na organizację podobnych, wielkich imprez w przyszłości, ale również działań związanych z ochroną środowiska. Katowice przeszły wielką transformację. Nie jesteśmy już miastem monokultury przemysłowej i chcemy to nagłośnić. Pokazać drogę, którą cały Górny Śląsk przeszedł w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Z tym związanych jest szereg aktywności. Chcemy, aby COP24 był nie tylko dla delegatów, ale też dla zwykłych obywateli i mieszkańców, zainteresowanych tą tematyką. Dlatego w obrębie katowickiego rynku już od września funkcjonować będzie tzw. przestrzeń dla mieszkańców, do której będzie mógł przyjść każdy. Zostanie tam zorganizowanych wiele wydarzeń z udziałem naszej lokalnej społeczności, w tym młodzieży z katowickich szkół. Do tego dochodzi szereg innych imprez. Niektóre z nich, jak np. Leśny Piknik Rodzinny „Ekoodpowiedzialnie” czy konferencja Społeczny Pre-COP24 „Polska droga do czystego środowiska” już się odbyły, inne, jak wrześniowe Dni Energii Miasta Katowice, dopiero będą miały miejsce. Oprócz tego przygotowujemy różne działania „w terenie”. Mimo że w grudniu aura w Polsce niestety nie bywa zbyt sprzyjająca jeżeli chodzi o turystykę, pragniemy zachęcić gości, którzy do nas przyjadą, także do zwiedzenia tego, co wartościowe poza Katowicami. W tym celu stworzymy dla nich ofertę wycieczek do najciekawszych miejsc w regionie. Grzechem byłoby nie pokazać kopalni Guido, Sztolni Czarnego Pstrąga, Tyskich Browarów Książęcych, Wodnego Parku Tychy, który dzięki produkcji energii z biogazu jest samowystarczalny energetycznie czy wielu innych obiektów położonych wzdłuż Szlaku Zabytków Techniki.

Kiedy rozpoczęły się te wszystkie przygotowania? Co zostało jeszcze do zrobienia?
Decyzja o tym, że Katowice będą gospodarzem COP24 została podjęta w czerwcu ub.r. Praktycznie od razu po otrzymaniu tej informacji stworzyliśmy pewną strukturę organizacyjną. Powstało kilka zespołów odpowiedzialnych m.in. za bezpieczeństwo, kwestie medialne, komunikacyjne, za promocję, wolontariat, merytoryczny program imprezy. Rozpoczęliśmy przygotowania. Kamieniami milowymi było porozumienie zawarte z Ministerstwem Środowiska z maja tego roku oraz uchwalenie w styczniu specustawy dotyczącej organizacji szczytu klimatycznego ONZ, która dała nam mandat do realizowania wielu działań. Oczywiście do zrobienia zostało jeszcze bardzo dużo. Przede wszystkim trzeba przygotować teren w Strefie Kultury, gdzie będą się odbywać obrady. COP24 to ogromne wydarzenie, które nie bazuje tylko na infrastrukturze stałej, takiej jak Spodek czy MCK. Należy stworzyć dodatkowe obiekty tymczasowe, podobnie jak miało to miejsce w Bonn czy w Marrakeszu. Zajmie się tym operator wybrany przez Ministerstwo. Wyzwań jest wiele, ale pamiętajmy, że Katowice mają doświadczenie w organizacji dużych i ważnych imprez. Przykładem jest Europejski Kongres Gospodarczy. Gościły u nas tysiące osób, wszyscy wyjeżdżali zadowoleni. Wierzę, że z COP24 będzie podobnie. Mogę powiedzieć, że Katowice już żyją szczytem klimatycznym.

Jakie wydatki poniesie miasto w związku z organizacją tej imprezy?
Katowice partycypują w kosztach organizacji COP24. W budżecie miasta na ten cel przewidziano ok. 12 mln zł. Liczymy również, że pewne środki, z racji charakteru wydarzenia, uda nam się pozyskać z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Poza tym staramy się nawiązywać partnerską współpracę z innymi instytucjami czy firmami. Przykładem może być wspomniany przeze mnie plan udostępnienia elektrycznych autobusów przez ich producentów.

Jakie przełożenie może mieć organizacja tak dużego wydarzenia, jak COP24 na rozwój turystyki biznesowej w Katowicach? Na jakie profity Państwo liczą?
Myślę że COP24 bardzo wzmocni naszą pozycję jako ośrodka turystyki biznesowej. Mówimy przecież o niebagatelnym wydarzeniu, na które zwrócone będą oczy całego świata. Przyjadą tu delegaci z niemal 200 krajów. Rzadko kiedy miasto, niebędące stolicą państwa jest przedmiotem zainteresowania tylu ambasad i konsulatów, co ostatnio Katowice. Ich przedstawiciele regularnie nas odwiedzają, pytają jak idą przygotowania. To dla nich ważne pod kątem obsługi delegacji z ich rodzinnych krajów, które pojawią się na szczycie. Ale przy okazji to też świetna reklama Katowic jako destynacji dla dużych, ważnych wydarzeń. Okazja do zaprezentowania miasta, jego infrastruktury kongresowo-konferencyjnej i transportowej. Wydarzenie pokroju COP24 to poza tym magnes dla inwestorów. Przykładem są hotelarze, którzy chcą budować nowe obiekty w Katowicach. To dobrze, gdyż w naszym mieście miejsc noclegowych niestety wciąż brakuje. Ich zwiększenie spowoduje, że potencjał Katowic stanie się jeszcze bardziej atrakcyjny dla klientów MICE.

Rozmawiał Michał Kalarus