Fot. Adobe Stock

Technologia w sektorze incentive

przez Think MICE

Technologia wzmaga skuteczność incentive

Pandemia sprawiła, że wiele wydarzeń MICE przeniosło się tymczasowo do świata wirtualnego. Pozwoliło to zachować ciągłość realizacji i przynajmniej w pewnym stopniu zrekompensować straty. O ile jednak organizacja konferencji, kongresu czy nawet eventu w formie online jest możliwa, ciężko wyobrazić sobie przygotowany w ten sposób wyjazd nagrodowy. Nie znaczy to jednak, że w sektorze incentive tego typu rozwiązania i technologie nie mają zupełnie znaczenia.

Wyzwań związanych z powrotem do biznesu, wznowieniem działalności i odnalezieniem się w nowej rzeczywistości nie brakuje. – Największym jest utrzymująca się niepewność co do rozwoju sytuacji i zachowań klientów. Mimo że poruszamy się intuicyjnie, w ciemnościach, cały czas zbieramy dane i staramy się kreślić prawdopodobne  scenariusze na przyszłość – powiedział Matthias Schultze, managing director German  Convention Bureau. Ważnym elementem scenariusza dla incentive travel, podobnie jak dla innych sektorów branży MICE, są nowe technologie. Z tą różnicą, że kreowany przez nie świat wirtualny najmniej dotyczy samych wyjazdów, które ciężko zastąpić prezentacją online czy nawet hybrydą. Liczą się inne aspekty, związane praktycznie ze wszystkimi pozostałymi aktywnościami towarzyszącymi takim podróżom. O tym, jak wykorzystać najnowsze technologie, aby poprawić swoją efektywność i osiągnąć sukces w incentive, rozmawiano m.in. podczas SITE Global Conference.   

Wielka trójka
German Convention Bureau, wspólnie z European Association of Event Centers, już jakiś czas temu powołało inicjatywę  „Future Meeting Space”. W jej ramach przeprowadzono analizę tego, jak może odbudowywać się sektor MICE, w tym właśnie incentive. Trzema kluczowymi czynnikami, które mają niebagatelny wpływ na ten proces są: liczba do tej pory anulowanych lub przesuniętych w czasie realizacji (wpływająca na potencjał rynkowy), restrykcje i ograniczenia dotyczące podróży (zarówno rządowe, jak i wewnętrzne, wprowadzane na własną rękę przez firmy i korporacje) oraz nastawienie finalnych uczestników imprez – ich chęć lub niechęć do podejmowania ryzyka związanego z podróżą i pojawieniem się na wydarzeniach osobiście. Do tego dochodzą jeszcze kwestie finansowe – budżety na eventy począwszy od 2021 r. są mniejsze i przez jakiś czas takie pozostaną. 

– Znów towarzyszy nam hasło „więcej za mniej”. Musimy być jeszcze bardziej kreatywni, aby dostarczać unikalnych doświadczeń bez wydawania wielkich sum pieniędzy – powiedział Nick Woodward-Shaw, wiceprezes Forever Living Products International. Ten problem, przynajmniej po części, pozwalają rozwiązać nowe technologie. Stąd coraz cieplejsze spojrzenie w ich stronę.  

Wewnętrzna walka
Obecne realia sprawiają, że rynek się zmienia, a imprezy – nawet stacjonarne – będą  inne niż te, do których przywykliśmy przed  pandemią. Dotyczy to także incentive.

– Priorytetowe spośród wymienionych przez „Future Meeting Space postulatów jest nastawienie potencjalnych uczestników, to od nich zależy najwięcej. Nie ma sensu  organizować jakiegokolwiek wyjazdu nagrodowego, jeżeli 50–70 proc. gości będzie  czuło obawę przed chorobą – zauważył  Elliott Grant, dyrektor agencji Black Book. Na szczęście, jak pokazują wszystkie badania i raporty, tęsknota za podróżami jest ogromna, podobnie zresztą jak za spotkaniami twarzą w twarz. Z drugiej strony nie da się zlekceważyć wciąż obecnego strachu przed koronawirusem, często potęgowanego przez spływające z każdej strony doniesienia medialne. 

– Myślę, że w głowach wielu osób już teraz toczy się wewnętrzna „walka”. Ludzie tęsknią za wyjazdami, ale z drugiej strony cały czas czują przed nimi obawę. Jak w dłuższej perspektywie ułożą się proporcje pomiędzy strachem a chęcią podróżowania – tego nie wiemy, to bardzo indywidualna sprawa. Jako organizatorzy musimy natomiast zagwarantować możliwie największe bezpieczeństwo sanitarne i permanentnie pokazywać wdrażane przez nas środki ochrony. Czynnikiem minimalizującym ryzyko zakażeń są też na pewno mniejsze grupy, stąd ich rosnąca popularność – powiedziała Eda Özden Günyüz, dyrektor zarządzająca Mep Destination Business Solutions ze Stambułu. 

Nawiasem mówiąc, kwestie bezpieczeństwa, podobnie jak zmieniające się często obostrzenia rządowe, sprawiły, że rola lokalnych partnerów, w tym głównie posiadających niezbędną wiedzę i doświadczenie firm DMC, zauważalnie zyskała na znaczeniu (więcej na ten temat pisaliśmy w artykule „DMC – przeżytek czy konieczność” opublikowanym w wydaniu THINK MICE z grudnia ub.r.).  

(...)

Michał Kalarus

Więcej w majowym (2021) numerze THINK MICE.

ZAMÓW PRENUMERATĘ