Rozmowa z Silke Calder

przez Think MICE

Największym wyzwaniem była niepewność

Z Silke Calder, event director w Talk2 Media & Events, firmie odpowiedzialnej za współorganizację targów AIME, o tegorocznej edycji tej imprezy, ale też odbudowie po pandemii i wpływie branży MICE na lokalną gospodarkę, rozmawia Michał Kalarus. 

Pod koniec marca w Melbourne odbyły się targi AIME – pierwsze po przerwie spowodowanej pandemią. Jak ocenia Pani ich tegoroczną edycję? Czym różniła się od poprzednich?  
Tegoroczne targi zakończyły się sukcesem. Nasi goście, praktycznie z całego regionu Azji i Pacyfiku, tryskali energią. Wszyscy byliśmy podekscytowani faktem, że możemy znowu zobaczyć się osobiście i swobodnie, w realnym świecie nawiązywać kontakty biznesowe, a także po prostu odnowić stare znajomości. Po tak trudnym czasie, jaki przyniosła pandemia, po licznych lockdownach i ograniczeniach, które w Australii przez wiele miesięcy pozostawały niezwykle restrykcyjne, fantastycznie było móc znowu poczuć tę energię, gdy przedstawiciele branży gromadzą się w centrum kongresowym i rozmawiają. Szczególnie, że frekwencja była naprawdę dobra – AIME zgromadziło ok. 2 tys. osób, w tym ponad 220 wystawców i prawie 400 hosted buyersów.  Jeśli chodzi o różnice, nie sposób oczywiście pewnych nie zauważyć. Największą nowością była odsłona naszych targów w wersji online. Chociaż chcemy, aby AIME pozostało wydarzeniem stacjonarnym, zdajemy sobie sprawę, że koronawirus nadal ogranicza możliwość swobodnego podróżowania z pewnych regionów świata. Przez to wielu delegatów nie mogło pojawić się w Melbourne osobiście. Mimo wszystko pragnęliśmy włączyć ich w to wydarzenie. Stąd pomysł na AIME Online – platformę pozwalającą spotykać się w przestrzeni wirtualnej, będącą uzupełnieniem standardowej oferty. Oprócz tego – tym razem już w hali targowej – stworzyliśmy zupełnie nową strefę „Activate Live”. Swoje produkty i usługi prezentowały w niej firmy tworzące rzeczy oryginalne i inspirujące. Takie, które można wykorzystać jako dodatkowe atrakcje, przy okazji organizacji eventów. Pojawił się m.in. basen z piłeczkami, luksusowy bar na pokładzie autobusu etc.   

Zostając jeszcze przez chwilę w temacie pandemii… Jak wyglądał proces organizacji AIME w tym roku? Co było największym wyzwaniem?
Największym wyzwaniem okazała się spowodowana przez koronawirusa niepewność. W miesiącach poprzedzających targi Australia borykała się ze szczytem zachorowań na COVID-19. Nowych przypadków było najwięcej od początku pandemii. To sprawiło, że do końca nie mogliśmy mieć pewności, czy sytuacja wróci do normy przed końcem marca. Druga połowa ubiegłego roku to ciągłe lockdowny, zmieniające się przepisy sanitarne, coraz to nowe ograniczenia. To wszystko znacząco utrudniało planowanie czegokolwiek. Jako zespół zrozumieliśmy, że kluczowa jest elastyczność i zdolność do adaptacji. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i udało nam się przygotować AIME tak, jak tego pragnęliśmy. Mieliśmy szczęście także dlatego, że niedługo przed naszą imprezą zniesiona została część ograniczeń związanych z przekraczaniem australijskiej granicy. Bonus, dzięki któremu mogli pojawić się dodatkowi goście.

(...)

>> POBIERZ CAŁY ARTYKUŁ