Jaroslaw Marciuk - Blog

przez Think MICE

Jaroslaw Marciuk. Gdańszczanin mieszkający w Warszawie, konsultant Duolook Media.
Kontakt: DuolookMedia.com, jaroslaw@duolook.pl

Czy Instagram znów będzie Instagramem?

Ostatnio pisałem o social mediach – trendach i możliwościach, jakie oferują branży MICE. Wspominałem o LinkedIn, Twitterze, ale zawsze chciałem opowiedzieć więcej o Instagramie. Z wielu powodów. Jednym z nich jest fakt, że korzystam z tej aplikacji niemal od początku jej istnienia.

Przez 11 lat obserwowałem jak się rozwija – od niszowej aplikacji na iPhone’y (stworzonej do dzielenia się kwadratowymi zdjęciami z możliwością dodania filtrów i hasztagów), do multimedialnej platformy, jaką jest dziś. Uważam, że Instagram może być istotnym kanałem promocji nie tylko turystyki masowej, ale i biznesowej.  Dla założycieli Instagrama od początku ważna była społeczność i możliwość poznawania się użytkowników aplikacji w świecie rzeczywistym. Tak powstały tzw. Instameety. Na całym świecie utworzyły się grupy miłośników fotografii mobilnej – to tzw.

Instagramers, zwani też Igersami. Dziś to przeszło 500 różnych grup, w tym ponad 20 w Polsce. Sam od lat jestem z Igersami blisko związany – 11 lat temu założyłem pierwszą polską grupę w Gdańsku, trzy lata później zacząłem prowadzić IgersPoland.  O Instagramie i społecznościach mówię też z perspektywy przemysłu spotkań. Budowanie zaangażowanej społeczności, obok zrównoważonego rozwoju, zielonych, hybrydowych i wirtualnych eventów, to przecież jeden z wiodących tematów naszej branży. A z doświadczenia wiem, że stworzenie i prowadzenie takiej społeczności jest wymagającym, czasochłonnym procesem.

Tylko w Polsce przez 10 lat Igersi zorganizowali blisko 300 Instameetów. W różnych miejscach, takich jak lotniska, muzea, atrakcje turystyczne, teatry, hotele czy centra konferencyjne. To event managerzy z Instagrama. Mobilni fotografowie mają w Polsce nawet swoją konferencję „Yes, I’m Mobile, Mobile Photography Festival”, która w tym roku odbywała się we Wrocławiu. Myślę jednak, że gdyby ktoś miał dzisiaj rozpoczynać przygodę z Instagramem przytłoczyłaby go mnogość opcji, jakie oferuje ta aplikacja  (zdjęcia, relacje, rolki, live, sklep). Z punktu widzenia marketingowca, profesjonalne prowadzenie konta firmowego wymagałoby niemal osobnego etatu.

Właśnie ze względu na możliwości i czasochłonność budowania społeczności i tworzenia atrakcyjnych treści.  Muszę przyznać, że od ponad roku mam do Instagrama tzw. „love-hate relationship”. Chodzi o problemy ze spamem, fejkowymi kontami, niski zasięg organiczny postów, odchodzenie od społeczności. Co więcej, przez pomyłkę dwukrotnie zablokowano mi konto. To irytujące. Dodatkowo to ciągłe upodabnianie się do TikToka, promowanie przez algorytmy tzw. rolek (krótkich filmików na wzór TikToka) czy wręcz stwierdzenie przez Adama Mosseriego, że Instagram nie jest już aplikacją dla fotografów.

Rozumiem, że treści wideo generują największe zasięgi, przez co wszyscy wielcy gracze chcą się do nich dostosować (np. YouTube Shorts). Mam jednak wrażenie, że od momentu zakupu Instagrama przez Facebooka (Meta) w 2012 roku stał się on polem testowym różnych rozwiązań. Użytkownicy pozytywnie przyjęli tzw. relacje (stories), skopiowanie ze Snapchata, ale nie przyjęło się np. IGTV (konkurencja dla YouTube). 

Czy Instagram może być po prostu Instagramem, a nie TikTokiem? W internecie powstała nawet inicjatywa „Make Instagram Instagram Again” zainicjowana przez amerykańską fotografkę Tati Breuning.

Wielu czołowych twórców treści krytykuje Metę. Właściciele Instagrama zauważyli (lub przynajmniej odnotowali), że mogli się trochę zagalopować. Po udostępnieniu niektórym użytkownikom nowej wersji aplikacji, która wygląda niemal jak TikTok tłumaczyli się, że to tylko wersja beta.

Z drugiej strony Adam Mosseri w opublikowanym pod koniec lipca wideo zaleca przyzwyczaić się do wprowadzanych zmian. Nowa forma prezentacji postów w feedzie, rekomendacje czy wymuszanie tworzenia rolek, dla wielu użytkowników wydają się być nie do zaakceptowania. Czy to zatrzyma radykalne zmiany? Być może, chociaż pamiętam podobne oburzenie, gdy na Instagramie po raz pierwszy pojawiły się reklamy. Wtedy również wiele osób deklarowało jego porzucenie… 

Kongres ICCA w Krakowie

Podczas pisania tego artykułu dowiedziałem się, że za kilka dni jedziemy z Alicją do Krakowa. Ostatnio mielimy okazję gościć tam w maju. Dla mnie, jak zapewne i dla wielu z Was, to zachwycające miasto. Dlatego cieszę się, że za niespełna pół roku odbędzie się w nim jedno z najważniejszych branżowych wydarzeń. Wysiłek wielu osób i organizacji doprowadził do pozyskania kongresu ICCA. To wielki sukces wygrać rywalizację o miano gospodarza tej imprezy. W ostatnim etapie z Bangkokiem i Atenami. Przyciągnięcie kongresu ICCA do Polski to doskonały przykład na pokazanie dojrzałej roli przemysłu spotkań w naszym kraju.

Kilka dni temu oficjalnie ruszyła specjalna strona internetowa i rejestracja na 61. kongres ICCA w Krakowie. Na niedawnych targach IMEX informacja o tym wydarzeniu była jednym z ważnych elementów komunikacji marketingowej Polski oraz tematem rozmów na stoisku ICCA. Chociaż kongres odbędzie się w Centrum Kongresowym ICE Kraków, skorzysta na tym nie tylko całe miasto, ale i Polska. Poland Convention Bureau POT z miejskimi i regionalnymi convention bureaux przygotowuje szereg podróży studyjnych do różnych destynacji w kraju.

Kraków oznacza dla delegatów dogodny dostęp z całego świata, bezpieczeństwo, wysokiej klasy hotele, unikatowe atrakcje turystyczne, wspaniałą kulturę i pyszne polskie jedzenie. Dodatkowo, doświadczeni profesjonaliści, pracujący przy organizacji tego wydarzenia, są gwarancją sukcesu. Dlatego warto przyjechać do Krakowa i do Polski. Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, ale czy wiedzą o tym potencjalni goście ICCA z różnych zakątków globu?

W październiku 2021 roku, kiedy oficjalnie ogłoszono, że Kraków został gospodarzem kongresu ICCA nikt nie spodziewał się wydarzeń, które rozpoczęły za naszą wschodnią granicą 24 lutego br. i jaki efekt będzie miała wojna w Ukrainie dla Polski, Europy i całego świata. Zarówno dla kongresu ICCA, jak i 10 lat wcześniej przy okazji Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej 2012, rola Ukrainy jako naszego sąsiada była i jest ważna. Obecnie kontekst jest jednak zupełnie inny. Od ponad 100 dni trwa obrona tego kraju przed rosyjską armią. Polacy otworzyli swoje serca i wsparli ponad 3 mln uchodźców. Staliśmy się Helping Zone.

Z jednej strony nie uszło to pozytywnej uwadze świata, ale z drugiej wystawiło nas na turystyczny ostracyzm. Niestety słyszymy o wielu anulacjach – wizyt turystów i zaplanowanych wydarzeń. To przykre. Czy Kraków i Polska na to zasługują? Zdecydowanie nie. Trzeba jasno komunikować, że teraz także Polska potrzebuje solidarności i wsparcia, m.in. w postaci przyjazdów turystów i uczestników wydarzeń.

ICCA ma specjalne miejsce w branży MICE, wyjątkowe znaczenie ma też fraza ICCA Family. To ważna społeczność przedstawicieli stowarzyszeń, convention bureaux, ekspertów i wszystkich zaangażowanych podmiotów przemysłu spotkań. W ICCA Family można wyczuć specjalną więź. A rodzinę w trudnych chwilach się wspiera. Po raz pierwszy od dwóch lat kongres ICCA ma być zorganizowany w całości na miejscu. Dlatego mam nadzieję, że weźmie w nim udział duża liczba uczestników (na ostatnim kongresie przed pandemią, w Houston, było to ponad tysiąc osób).

Pamiętam, gdy po raz pierwszy wziąłem udział w konferencji ICCA RSMP w 2011 roku w Gdańsku. To było niezapomniane wydarzenie, pełne nowej wiedzy, rozmów i doświadczeń. Poznałem wtedy wiele osób oraz cały ówczesny zespół ICCA. Dla wielu uczestników była to pierwsza wizyta w Gdańsku, w Polsce, dla niektórych nawet w Europie. Impreza stała się okazją do promocji Gdańska, sporo gości wspomina ją po latach. Jestem pewien, że podobnie będzie z Krakowem.

Niecierpliwie czekamy na delegatów ICCA, którzy przyjadą z różnych stron świata. Rejestracja trwa na stronie www.iccacongress.org

Wizerunkowe wyzwania

W związku z sytuacją w Ukrainie Polska często pojawia się w światowych mediach. Wierzę, że mimo trwającej za wschodnią granicą wojny uda się jednak utrzymać wizerunek naszego kraju, jako miejsca bezpiecznego i atrakcyjnego dla branży MICE. Chociaż zadanie to nie jest łatwe…

Fakt, że w Polsce jest bezpiecznie potwierdzają m.in. duże międzynarodowe wydarzenia, które cały czas tutaj goszczą. Takie jak chociażby niedawna konferencja stowarzyszenia UFI w Poznaniu. W imprezie wzięło udział ponad 200 delegatów z przeszło 20 krajów. Wszyscy oni mogli się naocznie przekonać o wysokim profesjonalizmie polskich #eventprofs, ale też zobaczyć, że w Polsce życie toczy się normalnie. Ci wszyscy goście zostali właśnie naszymi najlepszymi ambasadorami w świecie MICE. Wystarczy sprawdzić co zostało już opublikowane w social mediach pod hasztagiem #ufieurope.

Aby polskie miasta nadal były rozważane przez zleceniodawców dużych wydarzeń planowanych w perspektywie najbliższych 2-3 lat należy działać już teraz. Wojna w Ukrainie niestety może potrwać miesiące, a nawet lata… branża powinna znaleźć więc rozwiązania, pozwalające zachować biznes. Rada Przemysłu Spotkań i Wydarzeń ma odpowiedź – przygotowuje akcję „Spotykamy się, by pomagać”, opatrzoną takimi hasztagami, jak #strefaPOMOCY, #HELPzone #SPOTKANIAdlaUkrainy.

Świat będzie mówił, relacjonował, komentował. Nie powstrzymamy strumienia informacji na temat wojny. Ale nie można przy tym ignorować zagrożenia wizerunkowego, które uderza w nasz kraj. Musimy przedstawiać swoją perspektywę, pokazywać polską rzeczywistość. Jesteśmy obecnie strefą pomocową, schronieniem dla milinów uchodźców. Tak naprawdę każdy z nas ma wpływ na to, jak postrzegana jest Polska. Używamy przecież mediów społecznościowych, a wśród kontaktów mamy decydentów i liderów opinii. To sprawia, że dysponujemy potężnym narzędziem marketingowym. Wystarczy tylko (i aż) robić zdjęcia, nagrywać filmiki, napisać tekst. Słowem pokazywać, że życie toczy się u nas jak dawniej.

Miastem, które przez wojnę w Ukrainie szczególnie mocno odczuwa spadki w turystyce masowej i biznesowej jest Kraków. Prowadzone są tam jednak działania marketingowe mające odwrócić ten trend. Jedne ze spontanicznych akcji w social mediach to filmy publikowane przez prezydenta Jacka Majchrowskiego, Ambasadora Kongresów Polskich, prof. Piotra Myśliwca w związku z organizowanym na początku lipca 30. kongresem EAES czy przewodnika miejskiego Szymona Gatlika. To wszystko na pół roku przed 61. kongresem ICCA ma ogromną wartość.

W kwietniu miałem okazję ponownie odwiedzić Wrocław, dzięki zaproszeniu Convention Bureau – Wrocław. Pomimo obecnej sytuacji rynek hotelarski rozwija się tam dynamicznie. Miesiąc temu tuż przy rynku został otwarty pierwszy hotel sieci Wyndham w Polsce. Za chwilę otwiera się Q Hotel Plus Wrocław Bielany. Odwiedziłem także hotel sieci, w której pracowałem przez siedem lat – widok wewnątrz Novotel Centrum Wrocław pozytywnie mnie zaskoczył. Lobby pełne gości z Polski i z zagranicy, dużo grup turystycznych, biznesowych, konferencji, imprez firmowych. Business as usual.

Po kilku latach działalności z mapy krajowych biur convention zniknęło niestety Lublin and Region Convention Bureau. Szkoda, gdyż coraz częściej organizatorzy poszukują destynacji drugiego i trzeciego wyboru, a Lublin mógłby być jedną z nich. Czekamy na podjęcie przez miasto działalności w innej formie, tak by dorobek ostatnich lat nie przepadł bezpowrotnie. Od kilkunastu miesięcy trwają za to prace nad powstaniem nowego biura kongresów i konferencji – w województwie śląskim. Region ma atrakcyjną ofertę dla planistów każdego rodzaju spotkań. Być może to dobry moment na powstanie silnej jednostki odpowiedzialnej nie tylko za promocję Katowic, ale i całego województwa.

Polska branża MICE wiąże też duże nadzieje w związku z wyborem Rafała Szmytke na nowego prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej. Działające w strukturach POT Poland Convention Bureau od 20 lat prowadzi działania marketingowe, planując nowe aktywności adekwatne do zmieniającej się sytuacji. Już niebawem, na targach IMEX w Frankfurcie (#imex22) zobaczymy jak międzynarodowa branża oceni najnowsze wydarzenia w naszej części Europy.

LinkedIn dla eventprofs

Minął już rok od publikacji mojego pierwszego artykułu na łamach  THINK MICE. Przez ten czas chciałem m.in. zaprezentować możliwości, jakie dla branży MICE stwarzają media społecznościowe. Pisałem o Twitterze, nowym trendzie social audio (Clubhouse, Twitter Spaces) czy działaniach promocyjnych marek. Cieszę się, że udało mi się przekonać część Czytelników do korzystania z Twittera i optymalizacji działań w tej sferze działalności marketingowej.

Do współczesnych narzędzi marketingu online obowiązkowo dodać trzeba też LinkedIn, który uważam za najważniejszą formę komunikacji w mediach społecznościowych dla przedstawicieli naszej branży. To kanał istotny zarówno dla marek, jak i profesjonalistów, gdyż można na nim prowadzić profile firmowe oraz prywatne. Na tej platformie podstawą jest jednak optymalizacja profilu. Według LinkedIn właściwie skonfigurowane profile mogą odnotować nawet 30-proc. wzrost tygodniowych odsłon.
 
Przy dużej ilości treści udostępnianych na LinkedIn często można mieć trudności z ciągłym angażowaniem odbiorców oraz obserwowaniem aktywności innych użytkowników. Jeśli nie chcemy pominąć postów osób, które najbardziej nas interesują, zalecam używanie tzw. dzwoneczka (podobnie jak na YouTube). Ta funkcja umożliwia otrzymywanie powiadomień za każdym razem, gdy ktoś opublikuje aktualizację. Jeśli taki post się pojawi, zachęcam do interakcji, szczególnie komentowania.

Aktywnym twórcom treści polecam z kolei tworzenie na LinkedIn newsletterów. Dzięki temu mogą publikować cykliczne artykuły na tematy, które mają największe znaczenie dla marki lub obserwatorów ich osobistego konta. Co ważne, subskrybenci nie tylko otrzymają powiadomienie za każdym razem, gdy ukaże się newsletter. LinkedIn wyśle również jednorazowe powiadomienie do wszystkich obserwujących, w momencie rozpoczęcia korzystania z tej funkcji. To pomaga zyskać na popularności i szybko zdobyć dużą liczbę subskrybentów newslettera.

Ale LinkedIn to nie tylko dzielenie się tekstami i linkami w postach. To też możliwość wzbogacenia treści poprzez dodanie zdjęć (najlepiej jedno lub pięć), filmów, karuzel. Platforma pozwala również na publikację dłuższych form w postaci artykułów, od niedawna także na stronach marek. 

Zatrzymajmy się na chwilę przy filmach. Atrakcyjny i coraz bardziej popularny staje się LinkedIn Live Video, umożliwiający streamingowanie treści wideo na żywo – na profilu prywatnym, stronie marki lub wydarzeniu. Według LinkedIn filmy transmitowane na żywo mają 7 razy więcej reakcji niż te publikowane tradycyjnie i uzyskują średnio 24 razy więcej komentarzy. Tu ważna adnotacja – aby móc robić takie transmisje należy spełnić określone kryteria i złożyć wniosek online o udostępnienie tej funkcji. Twórcy muszą również korzystać z kompatybilnego narzędzia do przesyłania strumieniowego. Polecam Streamyard w celu większej kontroli nad transmisją, opcji streamingowania w tym samym czasie na inne platformy (Facebook, YouTube, Twitter) czy wprowadzenia większej interakcji z oglądającymi. Inna przydatna funkcja to ankiety na LinkedIn – świetny sposób na uzyskanie informacji, a także zainicjowanie rozmów i dyskusji ze swoją społecznością.  

LinkedIn oferuje też wewnętrzne narzędzia analityczne, pozwalające ocenić efektywność prowadzonych działań oraz zoptymalizować profil. Poza standardowymi statystykami na profilu prywatnym polecam m.in. sprawdzenie swojego SSI („Social Selling Index”). Aktywność na platformie oceniana jest w czterech obszarach: budowania profesjonalnego wizerunku, pozyskiwania właściwych kontaktów, zaangażowania i budowania relacji. Za każdy można zdobyć od 0 do 25 pkt. SSI sprawdzamy pod adresem: www.linkedin.com/sales/ssi. Zewnętrznym narzędziem przydatnym do analizy prywatnego profilu na LinkedIn jest Shield (10 dni za darmo), oceniający efektywność publikowanych treści. Muszę przyznać, że Shield wykracza poza to, co otrzymuję od LinkedIn – dostarcza pomocne wizualizacje, daje opcję sortowania danych i porównania ich w różnych okresach czasu.  

Kończąc ten tekst, polecam zapoznanie się z nowościami na LinkedIn, przetestowanie ich i sprawdzenie, które będą dla Was najbardziej przydatne. Powodzenia!

Branża MICE #StandForUkraine

Gdy piszę ten artykuł trwa inwazja wojsk rosyjskich na Ukrainę. Mam  nadzieję, że w momencie publikacji tekstu sytuacja zmieni się na lepsze… Jak wszyscy, jestem zszokowany tym atakiem. Do końca miałem złudzenie, że tak się nie stanie. Ale mamy w Europie wojnę. Teraz wiele zależy również od nas. W Polsce masa organizacji i prywatnych osób angażuje się w akcje wsparające poszkodowanych Ukraińców.  Wojna toczy się na wielu płaszczyznach, także w internecie. Zweryfikowane informacje można znaleźć m.in. na Twitterze, na profilach prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego (@ZelenskyyUa), dziennikarza Illia Ponomarenko (@IAPonomarenko), The Kyiv Independent (@KyivIndependent) czy polskiego Outriders (@outrid3rs). Jednym z głównych hasztagów stał się #standwithukraine.

Od początku obserwuję naszą branżę i jej komunikację na temat wojny w social mediach. My Polacy mamy gorące umysły, myślimy sercem, w trudnych chwilach potrafimy się szybko zorganizować. W Polsce odzew i wsparcie dla Ukrainy były więc natychmiastowe. Na zachodzie Europy rzeczy toczyły się wolniej. Wiele organizacji i przedstawicieli świata MICE nie opublikowało w pierwszych dniach nic lub kontynuowało komunikację tak, jak gdyby wojny nie było. Wielu próbowało wzbraniać się przed zajmowaniem jasnego stanowiska – deklarując apolityczność lub wygłaszając słabe oświadczenia, które naraziły ich na krytykę. Takie podejście naraża reputację całej branży. Byłem tym zawiedziony, ale na szczęście z czasem zaczęły pojawiać się jasne stanowiska. Zaczęto podejmować stosowne decyzje.  
25 lutego Finland Convention Bureau opublikowało list fińskiego rządu potępiający militarne poczynania państwa rosyjskiego oraz wzywający do zawieszenia działań wojennych. Także Lviv Convention Bureau w swoich kanałach od początku prosiło o wsparcie i pisało jak można pomóc Ukrainie.  

Z czasem zaczęły pojawiać się sankcje. Jedną z pierwszych była Europejska Unia Nadawców (EBU), która podjęła decyzję o wykluczeniu przedstawicieli Rosji w konkursie Eurowizji. Wszyscy znamy historię PZPN i polskiej reprezentacji w piłce nożnej, których postawa doprowadziła do wykluczenia rosyjskich drużyn z rozgrywek UEFA i FIFA. Wcześniej FIA zdecydowała o zawieszeniu Grand Prix Rosji na Autodromie w Soczi.  Co jeszcze? 28 lutego rozpoczęły się jedne z najważniejszych targów technologicznych – Mobile World Congress w Barcelonie. Dzień przed ich rozpoczęciem organizator (GSMA) ogłosił wykluczenie ze spotkania rosyjskich wystawców. Każdy w miarę swoich możliwości wspiera sankcje  wobec Rosji. W solidarności z Ukrainą portal MICEBook.com usunął  przewodniki po rosyjskich destynacjach. Engamio przyłączył się do inicjatywy #SupportUkraine, dzięki czemu na specjalnie stworzonej stronie (www.supportukraine.world) można wyrazić poparcie dla Ukrainy i dokonać wpłaty na rzecz tamtejszego Czerwonego Krzyża.

Ważną datą był 1 marca i stanowisko IMEX Group, jednego z liderów branży: „Niestety, w związku z obecną sytuacją polityczną, podjęliśmy decyzję o zawieszeniu rosyjskich przedsiębiorstw z udziału w targach IMEX we Frankfurcie w 2022 r.“  –  czytamy w oświadczeniu IMEX. Do podobnych akcji dołączyły stowarzyszenia MPI i PCMA. Wygodne stanowisko zajęła  z początku ICCA, publikując bardzo delikatny list i nie wprowadzając żadnych sankcji wobec członków finansowanych ze środków publicznych Rosji  (dopiero później się to zmieniło). W tej sytuacji należy oczywiście oddzielić władze Rosji od obywateli. Z przekazów medialnych wiemy, że wielu  Rosjan sprzeciwia się wojnie, protestując na ulicach rosyjskich miast.

Sankcje dla Rosji to jedno, a wsparcie dla Ukrainy – drugie. Niedawno miałem okazję oglądać transmisję z Lwowa. Podczas spotkania z Andriyem Moskalenko, zastępcą burmistrza ds. rozwoju gospodarczego Lwowa, oraz Sofiyią Kayinską i Oksaną Spoliak z Lviv Convention Bureau podano wiele możliwości pomocy Ukrainie (film dostępny jest na YouTube). Tego samego dnia podczas transmisji na LinkedIn (Support Ukraine Live, organizowanej przez osoby z branży MICE z Azji, USA i Kanady) poznaliśmy historię Rusłany Wrzesnewskyj oraz obejrzeliśmy relację Pawła Terlikowskiego, założyciela superexpo.com z jego pomocy na polsko-ukraińskiej granicy.

W tej sytuacji każdy z nas dokonuje wyboru, możemy pomagać w różny sposób. W trudnych czasach powinniśmy być zjednoczeni, a dzięki temu silniejsi.

Twitter dla #EventProfs

W tym miesiącu wracam do Twittera, jako jednego z kluczowych narzędzi komunikacji w naszej branży. Wcześniej serwis był kojarzony głównie z krótkimi wiadomościami tekstowymi, w których stosuje się hasztagi, a także oznaczenia innych profili przy użyciu znaku „@”. Obecnie to istny multimedialny „kombajn”.

Historia Twittera jest skomplikowana, ale można powiedzieć, że po raz pierwszy oficjalnie świat dowiedział się o nim w 2006 r. Był wtedy promowany jako platforma do mikro blogowania, czyli dzielenia się wiadomościami (tweetami) przy użyciu zaledwie 140 znaków. Przez blisko 12 lat istnienia wiele się zmieniło, w tym m.in. zwiększono limit znaków do 280. To, co pozostało, to przede wszystkim brak możliwości edytowania raz opublikowanego tweetu.

Jakie więc obecnie możliwości publikowana treści oferuje Twitter? Do tekstu można dodać zdjęcia (maksymalnie cztery w jednym tweecie) oraz video (do 140 sekund). Dzięki prostemu, wbudowanemu edytorowi, zarówno zdjęcia, jak i pliki wideo da się przed publikacją poddać obróbce. Platforma pozwala też na dzielenie się treścią audiowizualną na żywo. W jednym z poprzednich artykułów („Social Audio – chwilowa moda czy nowa rzeczywistość?”) pisałem o usłudze Twitter Spaces, dzięki której od 2021 r. można prowadzić rozmowy w tzw. pokojach.

Twitter stara się utrzymać i zachęcić internetowych twórców do publikowania ekskluzywnych treści poprzez wprowadzenie płatnych subskrypcji dla obserwujących (Super Follows i Ticketed Spaces). W fazie testów znajduje się Twitter Communities (budowanie społeczności w oparciu o tematy) oraz Twitter Articles, czyli możliwość publikowania dłuższych treści tekstowych. Dzięki Revue można z kolei tworzyć i dystrybuować newslettery. Jak widać platforma ciągle się rozwija, wprowadzając nowe udogodnienia. Dlatego warto ją śledzić.

A jak efektywnie korzystać z Twittera w świecie MICE? Zacząć można od obserwowania kont czołowych branżowych graczy – marek, organizacji, imprez targowych, wydawnictw czy ekspertów. Oczywiście zachęcam do tworzenia treści na własnych profilach. Bardzo angażującą formą komunikacji, która również pozwala na pozyskiwanie interesujących wyników, jest publikacja ankiet na Twitterze. Inną przydatną funkcją może być tworzenie tematycznych list interesujących nas profili. Tu ciekawostka dla tych, którzy budują w sieci swoją markę osobistą. Jeżeli dana osoba jest aktywna na Twitterze, to przy wpisaniu w Google jej imienia i nazwiska w wynikach wyszukiwania jako jedne z pierwszych rezultatów pojawią się trzy ostatnie utworzone przez nią tweety.

Dodatkowo warto śledzić i samemu używać najpopularniejszych hasztagów związanych z naszą branżą. Według badań samego Twittera, tweety z hasztagami mogą zwiększyć zaangażowanie odbiorców o prawie 100 proc. dla profili indywidualnych i 50 proc. dla kont marek. W przemyśle spotkań, takimi hasztagami będą m.in.: #eventprofs, #meetingprofs, #eventplanners. Hashtagify oraz TweetBinder są jednymi z wielu narzędzi, które pozwolą na znalezienie odpowiednich hasztagów, a także najbardziej angażujących postów oraz najbardziej wpływowych i aktywnych użytkowników, wypowiadających się w danym temacie.  

Bez wątpienia w tym roku warto będzie też używać #IMEX22 podczas targów IMEX we Frankfurcie i #IBTMWorld w przypadku IBTM World w Barcelonie. Jestem pewien, że również w trakcie kongresu ICCA w Krakowie Twitter będzie najważniejszym kanałem komunikacji w social mediach. To tam prowadzone będzie gros konwersacji o tym ważnym dla MICE-owej Polski wydarzeniu. Czy dołączycie do tej rozmowy?

Jeszcze inną strategią na wykorzystanie hasztagów jest stworzenie ich samemu. Tak robi m.in. Aneta Książek z Poland Convention Bureau POT, która posługuje się oznaczeniem #KonkretyAnety, w ten sposób promując swoje analizy i artykuły.

Wspólnie z THINK MICE zachęcamy polskich użytkowników Twittera do używania w swoich wiadomościach hasztagu #EventProfsPL. Wiemy, że już wiele osób założyło nowe konta lub powraca na Twittera. Chcemy w ten sposób jeszcze bardziej motywować ich do korzystania z tej możliwości rozmowy w świecie online i tworzenia polskiej społeczności profesjonalistów branży MICE.

Chętnie doradzę i podpowiem, jakie działania możesz prowadzić w internecie. Wiesz jak mnie znaleźć na LinkedIn. Czekam na wiadomość od Ciebie!

Noworoczne postanowienia...

Jak zazwyczaj Nowy Rok jest dobrą okazją do podsumowań i noworocznych postanowień. Wiemy jak one się często kończą, ale mimo wszystko warto podjąć wyzwanie. Także w 2022 r. chciałbym Cię zachęcić do rozpoczęcia określonych działań w obszarze marketingu w internecie. Wybierz choć jedną opcję i zrób noworoczne, cyfrowe postanowienie.

LinkedIn
Z początkiem roku warto zaktualizować osobisty profil na LinkedInie. Sprawdź swój headline, opis główny, informacje o doświadczeniu. Może czas zmienić zdjęcie profilowe? Szczególnie, że istnieje już nawet możliwość dodania w jego miejsce krótkiego wideo... Równie ważne jest zadbanie o background photo (zdjęcie w tle) profilu – wybierz takie, które w jasny i atrakcyjny sposób zakomunikuje czym się zajmujesz zawodowo. Poproś o referencje od klientów lub osób, z którymi realizowane były projekty w przeszłości. Poprzez regularne publikowanie treści, ale też komentowanie postów innych użytkowników, buduj zaufanie i wiarygodność, pozycjonując się jako ekspert w swojej dziedzinie.

Skoro jesteśmy przy LinkedInie, zachęcam również do stworzenia newslettera. W ten prosty sposób możesz zadbać o systematyczną komunikację – publikując, np. co miesiąc, newsletter wysyłany na skrzynkę mailową osób z Twojej sieci kontaktów biznesowych.

Twitter
W nowym roku próbuj i eksperymentuj. Może w końcu przekonam Cię do Twittera? Pisałem o tym w artykule „Dlaczego nasza branża nie ćwierka”. Załóż lub zaktualizuj swój profil na Twitterze i postaraj się być bardziej aktywnym poprzez publikowanie tweetów i komentowanie treści zamieszczanych przez innych użytkowników. Śledź trendy i miej świadomość o czym dyskutują liderzy branży MICE. Przez Twittera postaraj się nawiązać nowe relacje i spotkaj się z nowo poznanymi osobami. Chociażby podczas targów IMEX we Frankfurcie (przy okazji, przypominam o zmianie terminu tej imprezy na 31 maja-2 czerwca). Nie zapomnij zapisać się też na #IMEXrun, który odbędzie się 1 czerwca.

Blog
Temat, który wciąż powraca. Może warto w końcu założyć własnego bloga lub innego rodzaju stronę internetową? Jeśli masz już stronę swojej firmy, dodaj po prostu do niej sekcję „Blog” i regularnie publikuj w niej posty.

Takie posunięcie z pewnością zapewni większą kontrolę. Awaria Facebooka i Instagrama pod koniec 2021 r. uświadomiła nam, że w jednej chwili możemy stracić dostęp do społeczności i tworzonych przez lata na tych platformach treści. Poza tym być może dłuższe (600 znaków i więcej) przemyślenia i analizy dotyczące obecnej sytuacji i tak lepiej publikować na swoim blogu? Twórz treści, które z czasem będą wyszukiwane w Google i buduj DA (domain authority) swojej strony internetowej.

Audio
Nie lubisz pisać, wolisz dużo mówić i komentować bieżące wydarzenia? A może lubisz też przeprowadzać wywiady? Jeśli tak, to podcasty i social audio są stworzone dla Ciebie! Załóż podcast na jednej z popularnych platform lub prowadź audycje na żywo na Twitter Spaces. Pokoje na Twitterze stają się w końcu popularne także w Polsce. Taką audycję w prosty sposób możesz prowadzić ze swojego smartfona.

Wideo
Ubiegły rok, ale także rok 2022 to czas treści wideo. Dłuższe formy na YouTube lub te publikowane bezpośrednio na LinkedInie i Facebooku zyskują na popularności. Dodatkowo liczą się transmisje na żywo, prowadzone również na profilach w social mediach. Polecam narzędzie StreamYard, które pozwala transmitować jednocześnie na YouTube, LinkedInie, Facebooku i Twittterze. Wideo to także krótsze formy w rozwijanym YouTube Shorts, rolki na Instagramie (Reels) i TikTok. Wybór platformy i treści zależy od wielu czynników, jestem pewien, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Na koniec
Próbuj, ucz się i eksperymentuj w całym 2022 r. Kolejne obostrzenia pandemiczne niestety znowu powodują wiele ograniczeń. Dlatego, przynajmniej w strefie internetowej, powinniśmy być w regularnym kontakcie z naszymi odbiorcami, aktualnymi i potencjalnymi klientami. Wybierz choć jeden kanał lub formę tworzenia treści i oceń prowadzone na nim aktywności po sześciu miesiącach regularnej komunikacji i interakcji. Życzę powodzenia!

Chętnie doradzę i podpowiem, jakie działania możesz prowadzić w internecie. Wiesz jak mnie znaleźć na LinkedIn. Czekam na wiadomość od Ciebie!

Jestem trochę zawiedziony...

Listopad był miesiącem, na który wielu w naszej branży czekało. Po ostatnich anulacjach, w końcu w tradycyjnej formule powróciły targi IMEX w Las Vegas oraz IBTM w Barcelonie. Cieszy fakt, że pomimo wielu przeciwności udało się je zorganizować. Nie zabrakło wystawców, buyersów oraz paneli, dyskusji i wykładów.

Mimo wszystko wiele osób nie było w stanie uczestniczyć w tych targach. Z różnych powodów, takich jak odległość, inne obowiązki, ograniczenia pandemiczne etc. Osobiście nie pojechałem do Barcelony, gdyż chorowałem na COVID. Skończyłem co prawda izolację, ale ze względu na badania kontrolne i zalecenia lekarskie musiałem zrezygnować z podróży. Mogłem zatem obserwować targi jedynie przez internet… i jestem trochę zawiedziony.

Myślałem, że branża MICE wyciągnie wnioski z pandemii, zmieni się, poszerzy horyzonty. Przez ostatnie dwa lata poznaliśmy przecież możliwości, jakie daje internet i nowe platformy, takie jak m.in. Hopin, Hubilo czy Swapcard. Liczyłem więc na to, że organizatorzy i wystawcy nie zapomną o nieuczestniczących w targach osobiście. Wszak tyle mówiono ostatnio o sustainability i inclusion, a technologia jak nigdy wcześniej może zapobiegać takiemu wykluczeniu. Dzięki niej nie trzeba lecieć na drugi koniec świata, aby uczestniczyć w wydarzeniu i wysłuchać key note speakera. Czy są to jednak tylko puste slogany? Wiem, że wszyscy czekamy na powrót do normalności, do targów IMEX i IBTM jakie znamy. Z tego założenia wyszli chyba ich organizatorzy, przy okazji zupełnie zapominając jednak o szerokiej publiczności online.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wspomniani organizatorzy stworzyli wirtualne odpowiedniki swoich targów. Reed Exhibitions – IBTM World Online (14-15 grudnia br.) i IBTM Wired, których kolejna edycja odbędzie się w dniach 28 czerwca – 1 lipca 2022 r. IMEX na platformie Swapcard przygotował za to imprezę online IMEX Buzz Hub. To jednak nie to samo, co danie możliwości uczestniczenia przez internet w najważniejszych, tradycyjnych targach.

Jak można było być obecnym online na IBTM w tym roku? Oglądając wejścia live w social mediach, pokazujące stoiska i krótkie wywiady z wystawcami (najdłuższe „wejście” trwało 17 min). Dodatkowo, na Facebooku pojawiały się materiały wideo podsumowujące każdy dzień targów. Relacja z pierwszego dnia miała blisko 130 tys. wyświetleń, wiele innych filmów notowało wyniki przekraczające kilkadziesiąt tysięcy. Zainteresowanie było więc duże, szczególnie porównując z 2019 r. Dlatego szkoda, że organizatorzy nie zdecydowali się na transmisje wykładów, odbywających się w ramach IBTM World Knowledge Programme (np. na LinkedInie, Facebooku czy YouTube). Zabrakło też rozmów na Twitter Spaces bądź innej, tego typu platformie audio. Tym bardziej, że temat przewodni tegorocznych sesji brzmiał „New Business, New Tech, New World”. Jedyną dłuższą (1,5 godz.) transmisją na żywo, jaką udało mi się obejrzeć, była prezentacja programów wsparcia w Barcelonie na kanale VisitBarcelona (YouTube).

Kolejnym sposobem zdalnego uczestnictwa w IBTM było śledzenie hasztagu #IBTMworld i obserwowanie, jakie teksty, zdjęcia i filmy publikowali ich uczestnicy oraz wystawcy. Jak przy każdym większym wydarzeniu utworzyłem projekt w Brand24 i słuchałem co w sferze internetowej dzieje się na targach. Gratulacje należą się wyjątkowo aktywnym zespołom convention bureaux z Niemiec, Irlandii, Finlandii i Francji.

Na temat obecności targów IMEX i IBTM w przestrzeni online rozmawiałem już z wieloma osobami. Wszyscy mają podobne odczucia, zauważając, że obecności tej po prostu zabrakło. Organizatorzy IBTM podjęli co prawda jakąkolwiek próbę transmisji swojego wydarzenia, ale była ona symboliczna. Niestety zupełnie nie da się tego powiedzieć o IMEX. Wszystko to sprawia, że czuję ogromny niedosyt. Widzę jak bardzo niewykorzystywane są możliwości, jakie dają nam nowe technologie. Byłem też ciekaw, jak do nowej rzeczywistości przygotowały się destynacje. Czy na swoich stoiskach prezentowały propozycje, jak wykorzystać technologię podczas planowanych w przyszłości wydarzeń, chociażby hybrydowych? Niestety wielu tego typu przykładów nie było.

Wydaje mi się, że organizatorzy flagowych targów branżowych powinni nie tylko podążać za trendami, ale je wyznaczać, inspirować do rozwoju. Byłbym skłonny wręcz zapłacić za dostęp do platformy online, na której można by obejrzeć prelekcje, wejść w interakcję z innymi uczestnikami, komentować ich poczynania i zadawać pytania. Szkoda, że nie miałem takiej możliwości.

Tymczasem porozmawiajmy w mediach  społecznościowych: LinkedInTwitter Instagram oraz na DuolookMedia.com

Influencerzy w branży MICE

Eventex oficjalnie ogłosił listę 100 najbardziej wpływowych osób w branży eventowej na rok 2021. W tej edycji oddano ponad 20 tys. głosów na to, kto znajdzie się w tym prestiżowym zestawieniu. Są to profesjonaliści zajmujący się wydarzeniami z 27 krajów, w tym aż 11 Polaków (więcej na ten temat TUTAJ).

Kim są osoby na liście? Bez wątpienia to również influencerzy w segmencie B2B. Ludzie, którzy mogą mieć wpływ na opinie i podejmowanie decyzji przez innych (wybór destynacji, hotelu, centrum kongresowego, usługodawcy, platformy eventowej etc.).

Przy okazji muszę wspomnieć, że słowo „influencer” ma coraz częściej także negatywne konotacje. Głównie ze względu na różnego rodzaju dramy spowodowane przez samych influencerów w segmencie B2C. Chodzi m.in. o to jak „wpływowe” osoby komunikują się w mediach społecznościowych, jakie treści publikują oraz jak prowadzą kampanie reklamowe (brak oznaczania współpracy odpowiednimi markami, sprzedaż wątpliwej jakości produktów). Zainteresowanym tą tematyką polecam kanał Revo na YouTube, na którym omawiane są kampanie i działania influencerów B2C w Polsce.

Nieetyczne zachowania influencerów B2C zaobserwował również Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), który rozpoczął proces monitorowania czy treści sponsorowane na blogach, Instagramie czy YouTube są właściwie oznaczane. Nagły wzrost używania hasztagu #współpraca w mediach społecznościowych pokazuje, że te działania przynoszą pierwsze pozytywne efekty, dzięki czemu konsumenci będą bardziej świadomi przy dokonywaniu swoich wyborów. W segmencie B2B te zasady też są aktualne.

Pomimo tych negatywnych zjawisk branża influencer marketingu stale zyskuje na popularności, zarówno wśród konsumentów, jak i marek B2B i B2C. To z kolei wpływa na tradycyjne metody marketingu i reklamy. Media społecznościowe (wciąż) są jednym z najpotężniejszych narzędzi naszych czasów. Nie dziwi więc fakt, że branża influencer marketingu do 2022 r. ma być warta ponad 15 mld dolarów.

Trzeba jednak jasno oddzielić influencer marketing B2C od B2B. W branży MICE bardziej stosownym słowem zamiast „influencer” byłoby zatem słowo „ekspert branżowy”, „ambasador” marki lub destynacji. Czy w związku z tym, aby być influencerem w branży B2B trzeba posiadać aktywne profile w mediach społecznościowych, prowadzić bloga, vloga lub podcast? Teoretycznie nie. Influncerem może być każda osoba, z której opinią liczą się inni przy podejmowaniu decyzji. A nawet bez aktywnego prowadzenia ww. platform mamy przecież wpływ na innych poprzez rozmowy czy np. bycie prelegentem podczas konferencji.

Wydaje się jednak, że w branży MICE posiadanie profilu na LinkedIn czy własnej strony internetowej z blogiem powinno być obowiązującym minimum. Nie tylko pozwala promować nasz biznes, ale stanowi również istotny element personal brandingu (polecam mój poprzedni artykuł „Dlaczego nasza branża nie ćwierka” TUTAJ).

Osoby planujące kampanie B2B zbyt dużą wagę przywiązują do liczby obserwujących, nie wgłębiając się w rodzaj tworzonej treści oraz społeczność jaką stworzył influencer. Oczywiście influencer marketing to inwestycja i jak w każdym przypadku ważny jest ROI. Warto jednak wiedzieć, że wyróżnia się różne typy influencerów, ze względu na możliwość dotarcia do odbiorców: Mega (powyżej 1 mln obserwujących), Makro (100 tys. do 1 mln obserwujących), Mikro (10 – 100 tys. obserwujących) i Nano (poniżej 10 tys. obserwujących). Co za tym idzie, nie trzeba mieć setek tysięcy obserwujących, by móc współpracować przy kampaniach.

Przykładowo, obecnie najpopularniejszym typem influencera na Instagramie jest mikroinfluencer. Tym, co odróżnia go od większego odpowiednika (makroinfluencera) jest mniejszy zasięg. Jednakże mikroinfluencerzy są bardziej wyspecjalizowani niż makroinfluencerzy, a zatem bardziej ufają im odpowiednie grupy lojalnych i zaangażowanych odbiorców. W branży B2B jeszcze większą rolę przypisuje się nanoinfluencerom. Chociaż ich zasięg jest niski, to wpływ na małą, ale zwartą społeczność – potencjalnie duży. Większość swoich obserwujących nanoinfluencerzy mogą znać osobiście. Taki poziom znajomości to olbrzymia korzyść dla marki i kampanii.

W przypadku branży MICE dobór osób, z którymi planujemy współpracować nie zawsze musi opierać się więc na twardych liczbach. Czasami większą wartość ma nie wielkość i siła społeczna, ale trudniejsze do zmierzenia aspekty jakościowe.

Tymczasem porozmawiajmy w mediach  społecznościowych: LinkedInTwitter Instagram oraz na DuolookMedia.com

Oszczędź jeden dzień w tygodniu

„Saving one day every week” to slogan ClickUp, jednej z najbardziej rozbudowanych aplikacji do zarządzania zadaniami i projektami. W tym miesiącu chciałem podzielić się z Wami narzędziami, które pomagają w planowaniu projektów, tworzeniu treści do social mediów i monitorowaniu internetu. Mam nadzieję, że korzystanie z nich pomoże zaoszczędzić trochę czasu. Kto wie, może nawet jeden dzień w tygodniu.

Dobre planowanie i zarządzanie zadaniami to podstawa pracy event managera. Niektórym wystarczy kalendarz, ja korzystam z narzędzi online, w tym z ClickUp. Nie chciałbym rozpisywać się na temat mnogości funkcji jakie oferuje, sami możecie to sprawdzić. Natomiast cenię sobie możliwość korzystania z tej aplikacji na smartfonie. Pozwala w prosty sposób zarządzać zadaniami, delegować i monitorować status projektów. Dodatkowo po stworzeniu zadania jednym kliknięciem kontroluję ile czasu ono zajmuje, co pozwala lepiej planować podobne rzeczy w przyszłości. Inne narzędzia w tej kategorii to Trello, Asana, Monday.

Prostsze stało się też projektowanie materiałów graficznych – dzięki takim narzędziom, jak Canva. Korzystam z całego pakietu Adobe, ale to Canva pozwala mi zaoszczędzić czas w tworzeniu grafik, prezentacji, ofert, a nawet krótkich filmów na potrzeby publikacji w mediach społecznościowych. Na Canvie można nawet zaprojektować rollup oraz przygotować kalendarz publikacji na profilach w social mediach. Około połowę projektów edytuję na smarfonie lub tablecie podczas podróży, bez konieczności włączania komputera. Podobne narzędzia to PicMonkey, Adobe Spark, Crello, Visme.

Skoro jesteśmy przy planowaniu publikacji w social mediach... Warto wspomnieć o bezpłatnym narzędziu Facebooka – Creator Studio. To istny kombajn do planowania publikacji, postów, zdjęć i filmów na Facebooku i Instagramie. Dodatkowo pozwala monitorować komentarze i analizować dane na temat efektywności prowadzonych w tych dwóch kanałach działań.

Innym wewnętrznym i bezpłatnym narzędziem stosowanym w publikacji filmów wideo, tym razem na YouTube, jest YouTube Studio. Nic nie denerwuje mnie bardziej niż organizacja turystyczna publikująca 10 filmów promocyjnych jednocześnie. Dzięki YouTube Studio można to rozłożyć w czasie, a dodatkowo wykorzystać opcję „premiera filmu”. Na YouTube istnieje też możliwość edytowania generowanych automatycznie napisów, co jest ważne w aspekcie dostosowywania treści dla osób z niepełnosprawnościami (pisałem o tym w poprzednim artykule „Hear Me, See Me, Include Me”).

Bardziej zaawansowanymi narzędziami są Kontentino lub Hootsuite czy Agorapulse. Dzięki nim z jednego miejsca da się zarządzać różnymi profilami w mediach społecznościowych. Oprócz tworzenia kalendarza publikacji możliwa jest praca w grupie (wewnątrz firmy lub z klientem). Jedna osoba tworzy treści, druga ma możliwość edycji i naniesienia poprawek, trzecia  finalnie akceptuje posty do publikacji. 

Jednym z moich ulubionych narzędzi jest Wavve, tworzący animowane  filmy z plików dźwiękowych i podcastów. Ludzie nie tylko słuchają podcastów na platformach, takich jak Spotify czy Apple Podcasts, ale też na YouTube. Wavve dodaje animacje do dźwięku, a dzięki wbudowanej aplikacji Zubtitle daje możliwość transkrypcji audycji na tekst, w tym na język polski. Równie przydatnym narzędziem pomagającym przetworzyć głosowe notatki na tekst jest Otter.ai. Tak można „pisać” posty na bloga, artykuły lub e-maile.

Nawet jeśli nie jesteśmy aktywni w internecie, to i tak o nas mówią lub szukają informacji na nasz temat. Narzędzia, takie jak wrocławski Brand24, pozwalają monitorować strony internetowe, media społecznościowe czy fora internetowe, w których pojawia się wskazane słowo kluczowe. Może to być nazwa naszej firmy, konkurencji lub dowolna fraza, jaka nas interesuje, np. #eventprofs czy #eventprofspl. Bezpłatnym, ale mniej zaawansowanym zamiennikiem może być Google Alerts

Na zakończenie chciałbym jeszcze wspomnieć o dwóch narzędziach, z których korzystam. To Ubersuggest do oceny strony internetowej i Upfluence do oceny profilu w social mediach. Obydwa posiadają rozszerzenie do przeglądarki Google Chrome i dzięki jednemu kliknięciu mogą wstępnie ocenić daną stronę internetową lub profil influencera na Instagramie, Twitterze czy Youtube. W podstawowej wersji narzędzia są bezpłatne. 

Dziękuję za poświęcony czas! Napiszcie, z których narzędzi już korzystacie, a które chcielibyście wypróbować.

Tymczasem porozmawiajmy w mediach  społecznościowych: LinkedInTwitter Instagram oraz na DuolookMedia.com

 

Hear Me, See Me, Include Me

W tym miesiącu chciałem przygotować artykuł na zupełnie inny temat, ale z dwóch powodów zmieniłem zdanie…

Po pierwsze ze względu na Letnie Igrzyska Paraolimpijskie Tokio 2020 (24 sierpnia – 5 września). To kolejne globalne wydarzenie sportowe, które pozwala myśleć o powrocie do postcovidowej „normalności”. W Japonii nasz kraj reprezentowało 89 zawodników i zawodniczek. Zdobyli 25 medali (7 złotych, 6 srebrnych, 12 brązowych) dając nam wzruszające chwile i powody do dumy. Wszystkich sportowców i osoby niepełnosprawne łączy jednak przede wszystkim wielkie osiągnięcie, jakim jest codzienna walka z własnymi ograniczeniami i słabościami. Wg. różnych danych i przyjętych kryteriów w Polsce mieszka od 4,9 do 7,7 mln niepełnosprawnych osób.

Drugim powodem zmiany tematu był film „Hear Me, See Me, Include Me”. Od momentu, gdy po raz pierwszy go zobaczyłem, nie mogę przestać o nim myśleć. Jego autorką jest Megan Strahle, która od wielu lat pracuje w branży MICE, zajmując się głównie zrównoważonym rozwojem (sustainability) w eventach. Jakiś czas temu miałem okazję współpracować z Megan przy jednym z projektów, ale dopiero po obejrzeniu przygotowanego przez nią materiału, zrozumiałem jak ważny jest jej głos. Nie chcę streszczać całego filmu – namawiam po prostu do jego obejrzenia TUTAJ. Chciałbym natomiast przywołać kilka rzeczy, które szczególnie przykuły moją uwagę.

Megan mówi o niewidzialnej niepełnosprawności. Niepełnosprawności, która w pierwszej chwili może prowadzić do nieporozumień, negatywnego postrzegania czy błędnych osądów danej osoby. Tymczasem to, że nie widać niepełnosprawności, nie znaczy, że jej nie ma. Megan Strahle zauważa, że w dobie pandemii niepełnosprawni spotykają się z nowymi ograniczeniami. Wszyscy wiemy, że spotkaniom online brakuje kontaktu międzyludzkiego. Z tego powodu networking na Zoomie, seminaria online, wirtualne targi i konferencje czy hybrydowe kongresy dały co prawda nowe możliwości uczestnictwa w globalnych wydarzeniach, ale też – paradoksalnie – stworzyły pewne bariery dla osób niepełnosprawnych.

Jakie? Chociażby związane ze słuchaniem i słyszeniem. – Słuchanie nie jest po prostu czynnością, słuchanie to jest coś nad czym muszę pracować – mówi Megan. Trzeba widzieć przemawiającego i dodatkowo czytać z ruchu jego warg. Dlatego noszenie maseczek pozbawiło wiele osób możliwości poprawnego odbioru treści. Oczywiście pewne rzeczy da się usprawnić. Przykładem jest aplikacja Zoom. Zoom nie oferował użytkownikom darmowych napisów, w przeciwieństwie do platform takich jak Google Meet, Microsoft Teams i Skype. Zmianę podejścia spowodował dopiero zbiorowy pozew ze strony niedosłyszących. Bardzo pozytywnym przykładem jak przygotować wirtualne wydarzenie z uwzględnieniem potrzeb osób niepełnosprawnych jest z kolei TEDx London Women`s Event 2021.

W swoim filmie Megan dzieli się wieloma poradami usprawniającymi organizację wydarzeń – tych w zamkniętych przestrzeniach, jak i online. Dodatkowo dowiemy się z niego co mogą zrobić pracodawcy, aby uczynić pracę łatwiejszą dla niepełnosprawnych i jak poprawić wzajemną komunikację. Każdy chce być przecież częścią grupy, społeczeństwa, brać udział w wydarzeniach. Nikomu nie wolno tych praw odbierać. Autorka nawiązuje też do kampanii #WeThe15 (zachęcam do obejrzenia promującego ją filmu TUTAJ), podkreślającej, że osoby niepełnosprawne stanowią 15 proc. światowej populacji. Tym co robimy w przemyśle spotkań możemy przełamywać bariery, które nas dzielą.

Czy są ważniejsze wyzwania branży MICE? Być może tak. Ale czy możemy wziąć pod uwagę potrzeby i oczekiwania osób niepełnosprawnych, aby uczynić przygotowywane przez nas wydarzenia (zarówno stacjonarne, wirtualne, jak i hybrydowe) bardziej przyjaznymi i dostępnymi dla szerszej grupy odbiorów? Wydaje mi się odpowiedź również brzmi – tak.

Niech każdy zastanowi się co może zmienić i usprawnić. Czasami naprawdę nie trzeba dużo. Na początku wystarczy świadomość oraz wysłuchanie sugestii osób niepełnosprawnych. Zacznijmy od 30 minut poświęconych na obejrzenie filmu „Hear Me, See Me, Include Me”.

Tymczasem porozmawiajmy w mediach  społecznościowych: LinkedInTwitter Instagram oraz na DuolookMedia.com

 

Convention Bureaux w social mediach

Czołowe polskie convention bureaux zdają się dostrzegać potrzebę bardziej intensywnej i skonkretyzowanej komunikacji w mediach społecznościowych. W ostatnich miesiącach można było zaobserwować ich zwiększoną aktywność w tym zakresie. Pojawiły się też świeże pomysły, wdrażano nowe plany. W wakacyjnym artykule chciałbym wspomnieć o kilku ciekawych inicjatywach – zarówno krajowych, jak i zagranicznych.

W styczniu br. Warsaw Convention Bureau (WCB) rozpoczęło anglojęzyczną kampanię komunikacyjną skierowaną do branży MICE. Powstała m.in. strona na LinkedIn, dzięki czemu Warszawa dołączyła do Krakowa, Poznania, Łodzi i Gdańska – miast, które poważnie traktują taką formę dotarcia do organizatorów konferencji i świadomie budują markę destynacji. Obecnie kampania WCB kontynuowana jest na Facebooku. Każdy dzień to inny temat. Poniedziałki – „Did you know that…?”, czyli ogólne informacje i ciekawostki o stołecznym rynku MICE; wtorki – „Venues & hotels” – dzień prezentowania obiektów i hoteli konferencyjnych; środy – „Choose your local partner!” – przedstawienie agencji PCO/DMC i dostawców. Czwartki to z kolei „Enrich your social program” – propozycje uatrakcyjnienia programów wydarzeń, a piątki – „Take a look” – wirtualne zwiedzanie miasta. Podobne działania na wszystkich profilach w mediach społecznościowych konsekwentnie i regularnie realizuje też Krakow Convention Bureau (KCB). Od czasu publikacji spotu reklamowego „Krakow – The Host City” oraz ogłoszenia w kwietniu br. nowej strategii komunikacji, publikowane są treści w ośmiu kategoriach, w tym m.in. Culture & Art, The Host City, Heritage & Identity, Smart City czy Business & Technology. Zobaczcie sami: #KrakowtheHostCity na Instagramie, LinkedInie czy Facebooku. 

Innym przykładem z południa Polski jest Convention Bureau Wrocław (CBW) z nowym hasłem promocyjnym „Wrocław the MICE Place”. W czerwcu miałem okazję wziąć udział w wyjeździe prasowym organizowanym przez zespół wrocławskiego biura, a przy okazji swego rodzaju  eksperymencie. Jako bloger i twórca treści w internecie dołączyłem do   „tradycyjnych” dziennikarzy. Efekty możecie zobaczyć obserwując hasztag #wroclawthemiceplace. 

W skali kraju warto pamiętać o promowaniu i korzystaniu z hasztaga #ZnowuSieSpotykamy. W lipcu wystartowała związana z nim kampania Rady Przemysłu Spotkań i Wydarzeń (RPSiW), objęta honorowym patronatem prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej (POT). Czekam na więcej postów z nowych spotkań organizowanych w Polsce i zagranicą. To przywraca nadzieję na powrót do jako takiej normalności. Wszyscy chcemy zobaczyć pozytywne przykłady zrealizowanych wydarzeń. Pozostając przy POT, polecam też obserwowanie pojawiających się artykułów i postów #KonkretyAnety.

Ale to nie wszystko.Gdańsk Convention Bureau (GCB) przypomina w social mediach o konferencji Nowe Trendy w Turystyce (NTT),  która – w formie hybrydowej – odbędzie się 29 października w Europejskim Centrum Solidarności. Na stronie wydarzenia można już zobaczyć jego program.

Z zagranicznych pomysłów polecam przyjrzeć się działaniom takich organizacji jak Frankfurt Convention Bureau. W tworzenie treści zaangażowani są tam pracownicy biura, którzy nagrywają filmy na YouTube, robią zdjęcia i filmy na Instagramie, tworzą grafiki (np. Safe Delegate Journey through Frankfurt) i prowadzą podcast „MICE am Mein”. Wykorzystują różne formy kreowania treści, aby w atrakcyjny sposób zaprezentować destynację i partnerów biura.

Odnoszę wrażenie, że jako zespół świetnie się przy tym bawią, rozwijając nowe umiejętności. Istniejącą od dłuższego czasu na Instagramie opcją są też przewodniki. Wciąż jednak niewiele convention bureax korzysta z tej możliwości budowania historii. Do tworzenia przewodników można użyć wcześniej opublikowanych na swoim koncie postów, ale też tych pojawiających się na kontach innych użytkowników (wszystko zależy od ustawień).

Świetnym przykładem tego, jak dobrze wykorzystać przewodnik na Instagramie jest profil London Convention Bureau. Z przedstawionych przeze mnie inspiracji mogą oczywiście korzystać także hotele, obiekty konferencyjne, PCO, przewodnicy i inne podmioty branży MICE. 

Tymczasem porozmawiajmy w mediach  społecznościowych: LinkedInTwitter Instagram oraz na DuolookMedia.com

 

Dlaczego nasza branża nie ćwierka?

Niedawno Twitter przypomniał mi, że już od 10 lat posiadam profil na tej platformie. A przez dekadę Twitter bardzo się zmienił. To już nie tylko 140 znaków tekstu, „@” i hasztagi. Teraz to również zwiększony limit znaków, więcej możliwości publikowania multimediów czy tzw. pokoje (Twitter Spaces), o których pisałem ostatnio. Tym, co się nie zmieniło jest za to brak możliwości edycji opublikowanego tweeta.  

Mógłbym podzielić się z Wami dziesiątkami przykładów na to, jak istotnie Twitter wpłynął na komunikację w moim życiu zawodowym. Powiem więcej, śmiem twierdzić, że jest ważniejszym kanałem informacji w branży MICE niż chociażby Facebook czy mój ulubiony Instagram. Mogę to udowodnić.

W czasach przed pandemią Twitter był pierwszym źródłem, w którym wymieniano się opiniami podczas targów, konferencji czy kongresów.  Organizatorzy wyraźnie komunikowali oficjalny hasztag danego wydarzenia, zachęcali do używania go i udostępniania tweetów. Dzięki Twitterowi można było poznać najważniejsze opinie o imprezie. Na wielu wydarzeniach  (m.in. IMEX, WTM, IBTM) nieraz pewnie widzieliście ekrany przedstawiające dyskusje prowadzone na żywo w mediach społecznościowych (tzw. Social Media Wall), gdzie prezentowano najczęściej komentowane tweety i wpisy najbardziej wpływowych osób. Aktywnie korzystający z Twittera zwykle chętnie wchodzą w różnego rodzaju interakcje – nie mogą jednak oznaczać użytkowników (dotyczy to także hoteli, obiektów konferencyjnych, destynacji etc.), którzy nie posiadają konta na tej platformie.

Pamiętam swoje pierwsze doświadczenia z „ćwierkania” w Gdańsku, podczas cyklu szkoleń Trójmiejskiej Akademii Organizatora Spotkań Biznesowych przygotowanego przez Gdańsk Convention Bureau.

Inny przykład to konferencja ICCA Research, Sales and Marketing Programme. Twitter przełamywał wtedy lody – pierwsze konwersacje online odbywaliśmy jeszcze przed szkoleniem. Potem wystarczyło się przedstawić, aby rozmowa toczyła się mniej więcej tak: „Witaj, poznaliśmy się na Twitterze …”, „O tak, to ty jesteś...”. Przy okazji – trzymam kciuki za Kraków i wygranie organizacji kongresu ICCA w 2022 r. Twitter na pewno będzie istotnym źródłem komunikacji przed i podczas tego wydarzenia.

Inny przykład, z roku 2011. Dziennikarz sportowy z Irlandii po ogłoszeniu, że jego drużyna będzie rozgrywać mecze w Gdańsku podczas Euro 2012, podzielił się informacją, że za tydzień wybiera się do tego miasta, aby przybliżyć je swoim rodakom. Po wymianie kilku wiadomości na Twitterze byliśmy już umówieni na spotkanie! Przez cały dzień pokazywałem mu charakterystyczne miejsca w Gdańsku, atrakcje turystyczne, hotele oraz lokalizacje ważne z perspektywy kibica. Nie zabrakło wizyt w restauracjach oraz w Brovarni Gdańsk, gdzie skosztowaliśmy bursztynowego piwa. Rezultatem był bardzo pozytywny artykuł w jednej z bardziej poczytnych irlandzkich gazet.

To wszystko sprawia, że od dekady staram się zrozumieć, dlaczego polska branża MICE tak niechętnie korzysta z możliwości promocji i nawiązywania relacji, jakie daje Twitter. Faktem jest, że może się on niektórym kojarzyć negatywnie – z polityką, pełną krótkich, czasami negatywnych wypowiedzi. Wiem także, że jest to specyficzny rodzaj komunikacji, wymagający czasu i śledzenia wątków różnych dyskusji. Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli nie ma nas na Twitterze, to o nas tam nie mówią.  

Zdaję sobie też sprawę z polskich realiów. Po stronie internetowej,  Facebooku, Instagramie, to kolejne miejsce, gdzie należy mieć plan komunikacji, a przede wszystkim czas na obsługiwanie serwisu. Z drugiej strony – będę z Wami szczery – nie wyobrażam sobie osoby pracującej w marketingu i PR, która nie posiada konta na Twitterze, nie analizuje odbywających się tam konwersacji i nie angażuje się w nie, jeśli zachodzi taka potrzeba. Szczególnie jeśli marka promuje się na rynkach zagranicznych i zależy jej na pozytywnym wizerunku. To też miejsce na znalezienie B2B influencerów, dające możliwość nawiązania z nimi współpracy. Dlatego z radością obserwuję jak nowe osoby i organizacje zaczynają używać Twittera. Nigdy nie jest za późno, aby założyć profil i rozpocząć komunikację.   

Porozmawiajmy o tym – w social mediach korzystajcie z hasztagu #eventprofspl!

Tymczasem porozmawiajmy w mediach  społecznościowych: LinkedInTwitter Instagram oraz na DuolookMedia.com

 

Social Audio –  chwilowa moda  czy nowa rzeczywistość?

Wydarzenia online stały jednym ze sposobów przetrwania pandemii przez branżę MICE. Aby komunikować się oraz organizować eventy, głównie w świecie wirtualnym, musieliśmy dostosować się do powszechnego używania narzędzi i platform, takich jak m.in.: Zoom, Microsoft Teams, Clickmeeting. 

Na pewno taka forma spotkań jest lepsza niż żadna, ale ma też swoje wady i ograniczenia. Interakcje mogą utrudniać nie tylko problemy techniczne, jak na przykład słaba jakość połączenia internetowego, ale też mniejsze zaangażowanie uczestników. Chodzi o to, że im dłużej pracujemy w domu, tym częściej zdarzają się sytuacje, że ktoś nie włącza kamery w trakcie takich wydarzeń, mimo że inni aktywują tę funkcję. Chodzi zapewne o komfort i wygodę – nie trzeba przejmować się wtedy wyglądem i tłem w kadrze. Ale czy na pewno takie zachowanie jest grzeczne? Moim zdaniem, biorąc udział w webinarze czy transmisji z dyskusją online, powinno się pokazywać twarz. Sam, prowadząc szkolenia online,  liczę na interakcję, a nie mówienie do „czarnych” ekranów. 

Ludzie chcą rozmawiać w internecie, tworząc sieci zainteresowane  daną tematyką. To przyczyniło się do popularności aplikacji Clubhouse,  która co prawda istnieje od początku 2020 r., ale dopiero pod koniec ub.r. zyskała nowe życie. Podcasty, których możemy słuchać o dowolnej porze, znamy już od lat.

Clubhouse działa jednak trochę inaczej, wyznaczając standardy dla całego trendu Social Audio. W najprostszy sposób można opisać go jako stację radiową, którą współtworzą dołączający słuchacze. W tzw. „pokojach” organizator może udzielać głosu uczestnikom, widocznym tylko jako ikony profilu. Nie ma wideo, zdjęć, tekstów, tylko dźwięk. Clubhouse dał swoim użytkownikom poczucie autentycznych rozmów i powrotu, choć w części, do relacji międzyludzkich sprzed pandemii. 

Aplikacja w początkowej fazie popularność zyskała także dzięki efektowi niedostępności. By móc założyć profil w Clubhouse należało być zaproszonym przez innego użytkownika. Kolejny efekt, mający na celu przyciągniecie zainteresowania, to FOMO (z ang. fear of missing out). Rozmów nie da się odsłuchać po ich zakończeniu (przynajmniej na razie).

W styczniu i lutym sporo czasu spędziłem na słuchaniu i uczestniczeniu w różnych rozmowach prowadzonych za pośrednictwem Clubhouse przez osoby z branży MICE. Aplikację można także traktować jako medium towarzyszące. Dostępna jest tylko na urządzenia Apple, co bez wątpienia ogranicza jej rozwój. Ale i tak korzysta z niej sporo, bo ok. 10 mln użytkowników (w grudniu ub.r. było ich 600 tys.). 

Czy warto już dzisiaj inwestować czas w pozyskiwanie wiedzy i tworzenie profilu w Clubhouse? Na pewno warto do swojego słowniczka dodać takie terminy, jak „pokój” czy „klub”. Pierwsze destynacje oraz przedstawiciele branży MICE prowadzą już działania marketingowe w Clubhouse –  założyli profile, biorą udział w dyskusjach, organizują spotkania i rozmowy z ciekawymi gośćmi.  Nie wiem, jaka będzie przyszłość Clubhouse, ale bez wątpienia Social Audio to jedno z ważniejszych zjawisk w marketingu 2021 r. Lawina ruszyła – wykorzystując ten koncept powstało już blisko 30 startupów. Do gry dołączyli też giganci: Twitter, Facebook i LinkedIn (Microsoft).

Tworzą własne wersje, planując dodanie nowych funkcjonalności. Wiosną premierę miał Twitter Spaces, latem Facebook zamierza uruchomić swoje podcasty oraz takie nowości jak Soundbites, Live Audio Room czy Sound Studio. Najmniej wiadomo na temat postępu prac Microsoftu w LinkedIn. Duże koncerny mają przewagę nad Clubhouse w postaci obecnych użytkowników serwisów – będą po prostu wprowadzać dodatkowe funkcjonalności, dostępne na urządzeniach mobilnych z systemami iOS, ale też Android.

Na pewno powinniśmy obserwować co dzieje się na rynku i jak nowe platformy komunikacji marketingowej będą się rozwijać. 

Zainteresował Cię powyższy temat? Zapraszam do czytania kolejnych artykułów! A jeśli chcesz dzielić się informacjami z polskiego rynku turystyki biznesowej, proponuję stosowanie w social mediach hashtagu #eventprofspl.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Poznajmy się  bliżej...

Dziękuję Miguelowi Nevesowi za rekomendację oraz Michałowi Kalarusowi za zaproszenie do współtworzenia sekcji blogerskiej na łamach THINK MICE!

Przygodę z turystyką i marketingiem rozpocząłem 20 lat temu w hotelu Mercure Posejdon w Gdańsku. Pracę w hotelarstwie zawsze lubiłem za bezpośredni kontakt z gośćmi – indywidualnymi, grupowymi oraz korporacyjnymi. W Posejdonie nie tylko zostawiłem serce dla turystyki, ale też poznałem moją żonę, Alicję. To był czas transformacji hoteli Orbis po nawiązaniu współpracy z Accorem, przez co kolejne lata pracowałem już  jako key account manager w nowej strukturze sprzedażowej dla segmentu corpo i MICE. Z pracą dla ponad 50 hoteli sieci pożegnałem się po założeniu własnej działalności konsultingowo-szkoleniowej. Nadszedł czas intensywnych podróży, projektów szkoleniowych i marketingowych dla organizacji turystycznych, convention bureaux, miast, hoteli oraz innych podmiotów, głównie z branży turystycznej.

To jednak nie wystarczyło. Po 7 latach prowadzenia firmy postanowiliśmy z żoną przeprowadzić się do Wielkiej Brytanii – najpierw do Londynu, później do Cambridge. Pracując dla Travel Weekly w Connections Events zajmowałem się sprzedażą, organizacją, a następnie promowaniem wydarzeń i tworzeniem społeczności za pośrednictwem nowych mediów. Jednocześnie korzystałem z okazji, by promować Polskę – podczas spotkań branżowych, inicjatyw marketingowych i imprez targowych. Często spotykałem się z Wami na polskim stoisku podczas targów WTM w Londynie, IBTM World w Barcelonie, na eventach Connections.

Podczas pracy w międzynarodowych zespołach przekonałem się jak wiele wysiłku i kreatywności wymaga promocja destynacji czy eventu. Szczególnie biorąc pod uwagę skalę światowej konkurencji. Zanim opowiem o czym chciałbym pisać na blogu, pozwólcie na osobistą refleksję. Powszechnie wiadomo, że praca w naszej branży jest jedną z najbardziej stresujących i wymaga dostosowywania się do nagłych zmian. Poważna choroba mojej żony sprawiła, że od kilku lat przeżywaliśmy razem wiele chwil niepewności. Paradoksalnie, uodporniło mnie to i w pewien sposób przygotowało do obecnej sytuacji związanej z pandemią.

Na pracę zdalną zacząłem przechodzić jeszcze zanim pojawił się COVID-19. Ponad dekadę temu zainteresowałem się nowymi mediami, w czasach gdy powstawały pierwsze platformy mediów społecznościowych. Wszyscy uczyliśmy się ich używać, część z nas w cyfrowym świecie dostrzegła potencjał marketingowy. Jedni radzili sobie lepiej, inni gorzej, zachowując sceptycyzm do takiej formy komunikacji. Pandemia zmieniła jednak zwyczaje, tak jak i wiele dziedzin gospodarki. W sektorze MICE niektóre wydarzenia zostały anulowane, przełożone, inne przekształcone w eventy wirtualne lub hybrydowe. Wielu z nas oczekiwało szybkiego powrotu do normalności. Niestety okazało się, że wirus prędko nie zniknie. Podobnie jak nie  powróciło zdrowie mojej żony.

To doświadczenie nauczyło mnie,  że do nowej sytuacji trzeba się po prostu dostosować. Oby jak najlepiej. Czas pandemii to czas ograniczeń i zagrożeń, ale też nowych szans i transformacji biznesów. Trzymam za Was kciuki! W zeszłym roku dołączyłem do zespołu Word of MICE w Niderlandach, prowadzonego przez Mariskę Kesteloo. Zajmujemy się influencer marketingiem w B2B w branży MICE, głównie dla hoteli, destynacji i innych podmiotów. W mojej rubryce będę pisał o digital marketingu, nowych technologiach, chcę dzielić się przykładami dobrych praktyk. W polskiej branży MICE i turystyce mamy wielu wspaniałych specjalistów, oferujemy obsługę oraz obiekty na światowym poziomie.

Lata na emigracji i praca w globalnym środowisku uzmysłowiły mi jednak, że czasem brakuje nam przysłowiowej „kropki nad i”. Potrzebne jest wzmocnienie działań w marketingu internetowym – aby pokazać pełen potencjał i dotrzeć z wizerunkiem (osobistym czy całych destynacji) do świadomości profesjonalistów.

Do usłyszenia za miesiąc!