Dominik Górka

przez Think MICE

#jubileusz

Produkowaliście kiedyś porządny jubileusz? Byłoby chyba jakoś tak:

Montaże trwały od kilku dni. Ale na szczęście dziś wieczorem wszystko jest gotowe. Gdyby stanąć na którymkolwiek z okolicznych wzgórz, z daleka widać byłoby snop światła, który prowadzi na miejsce. Mowy nie ma, by ktoś mógł nie trafić. Ludzie lubią kierować się światłem. Space canon bije w niebo jaśniej niż każda gwiazda. Dla tych, którzy twardo chodzą po ziemi, starannie rozmieszczone flagi prowadzą do miejsca wydarzenia. A i to przecież tylko jeśli nie wyposażyli się w aplikację nawigującą z najdalszych adresów. Z końca świata można byłoby trafić bez pytania o drogę. Teraz wystarczy odwiedzić jedną z kilkujęzycznych recepcji i odebrać welcome pack z identyfikatorem uprawniającym do zajęcia miejsca w sektorze właściwym dla rangi gościa. Hostessy w skromnych tunikach zaprowadzą. Identyfikatory mają chipy a każdy sektor swoje beacony, więc po wydarzeniu będziemy mieć pełną statystykę. Będziemy wiedzieć, co się komu podobało. Zadbamy by uczestnicy nie zapomnieli.

Ale teraz mogą już usiąść i spokojnie czekać. Na drewnianych ścianach pięknie odkłada się eventowa magenta i gobo. Na tacach ekologiczne finger foods i, naturalnie, wino. Ogromna dioda transmitować będzie każdy szczegół tego, co wydarzy się w środku. Na razie zainstalowane pod dachem spoty koncentrują światło w jednym punkcie. Już teraz pokazujemy gdzie wszystko się wydarzy, a realizator co chwilę wraca do tego miejsca na ekranach, by upewnić zebranych z tyłu widowni, że nie przegapią niczego. Niczego nie pominą i wszystko zrozumieją, bo na ostatnie kilkanaście minut przygotowaliśmy też mapping, od samego początku przypominający historię, która doprowadziła do dzisiejszego jubileuszu. A jest co wspominać.

Zgodnie z agendą został kwadrans, może dwa. Spokojnie, dziś wszystko wydarzy się zgodnie z agendą. Jesteśmy pewni, bo próby trwały od poprzedniego dnia. Najlepsi trębacze zlecieli się z całego świata. Cali na biało, pokryci tą samą świetlistą magentą, wyglądają nieziemsko. Reżyser sceny zadbał o to, by równo podnosili instrumenty. Powtarzali to przez pół dnia, ale czym są zmęczone ręce przy takiej okazji. Dali radę. Zresztą trudniej było z głównymi wykonawcami. Przez cały dzień mocno stremowani, chyba nie rozumieją, ile mogą dać porządne próby. Trudno się dziwić. Nieczęsto zdarza się, by osoby bez doświadczenia były głównymi bohaterami takich jubileuszy. Ale od czego mają agencję. Stolarz czy nastolatka, z odpowiednią oprawą i wsparciem każdy da radę. I tylko obecności głównego bohatera nie udało się zapewnić na jubileuszowej próbie generalnej. Ale to zrozumiałe. Miał się narodzić dopiero za dwa kwadranse.

Kochani!
Są takie wydarzenia, które nie potrzebują agencji. Największe. Wspaniałego Bożego Narodzenia! Obejdzie się bez naszej pracy.

Dominik Górka - dyrektor kreatywny i partner w agencji eventowej GRUPA MANTA

 

CZYTAJ WIĘCEJ